kisssesme

♥NEVER SAY NEVER♥

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

...

Wiem, że długo nic nie dodawałam ale nie mogłam. Przesadziłam ze wszystkim. Tabletki, dieta, szpital, odwodnienie... itp.itd. Nie wiem kiedy dodam nowy rozdział. Z moją psychiką NIGDY chyba nie było aż tak źle.
Ze mną może jest źle ale to nic w porównaniu do tego co spotkało najbliższą mi osobę. Zawsze myślałam sobie, że na pewno nikogo z mojego otoczenia nie spotka coś takiego. Że nowotwory i inne niszcząc człowieka choroby omijają moją rodzinę z daleka. Pomyliłam się. Nie potrafię namówić najbliższej mi osoby do walki. Nie potrafię przekonać kogoś kogo kocham do tego aby dalej próbował żyć...
Ewidentnie nie potrafię NIC. Muszę z kimś porozmawiać ale nie mam z kim...
Zniszczyłam się całkowicie. Przepraszam ale mam teraz cholernie dużo problemów...
Dużo osób prosiło mnie żebym zakończyła tamto opowiadanie. Postanowiłam, że napiszę do niego jeszcze przynajmniej kilkanaście rozdziałów ale jednocześnie będę pisać to nowe tutaj : http://you-smile.bloblo.pl/.
Dziękuję wam za wszystko i przepraszam...
www.wywiader.pl/kisssesme
GG: 36990722
Tagi: ...
12.05.2012 o godz. 19:57
-Mamo...?. – zapytałam niepewnie z góry zakładając, że wiem jaką otrzymam odpowiedź.
-Tak?. – przerwała robienie ciasta na babeczki.
-Bo... - chciałam się wycofać, jednak postanowiłam dobrnąć do końca. Musiałam. :
-Bo... za niecały tydzień zaczynają się wakacje...
-I?. – charakterystycznie uniosła w górę lewą brew.
-I... pamiętasz, że ciocia Victoria zapraszała mnie do siebie do Londynu?. Pomyślałam, że może chociaż te wakacje mogłabym... -przerwała mi w połowie zdania.
-Nie ma mowy!. Wiesz, że nie stać nas na taki wyjazd.
No tak. Wszystkim czego nam zawsze brakowało były pieniądze.
-Ale mamo!. Przypomnij sobie. Zawsze marzyłam, żeby tam pojechać!.
-Zastanowię się. – moje gadanie bynajmniej podziałało. Wiedziałam jednak, że na tym się skończy więc postanowiłam zasypać ją kolejną dawką argumentów.
-Mamo. Proszę cię!. Zawsze powtarzałaś, że trzeba próbować spełniać swoje marzenia, a kiedy mam na to szansę ty się nie zgadzasz.
Westchnęła. :
-Zgodzę się pod warunkiem, że ciotka opłaci ci przelot, zakwaterowanie, wyżywienie i będzie czekać na Ciebie na lotnisku w Anglii. Wiesz, że nie chcę aby coś ci się stało...
Fakt. Mama była znana z przesadnej troski... :
-Wiem, ale wszystko będzie dobrze. Kocham Cię i dziękuję. –przytuliłam ją i udałam się do pokoju aby zadzwonić do Victorii. Nigdy nie mówiłam do niej „ciociu”. Byłyśmy dla siebie jak przyjaciółki.
...
-Naprawdę ?. To wspaniale skarbie!. Z tego co wiem w piątek masz zakończenie roku szkolnego?.
-Amm... Tak.
-W takim razie możesz przylecieć w sobotę. Samolot masz o dziesiątej rano. Nie spóźnij się na niego. Będę czekać na Ciebie na lotnisku w Londynie. Aha i...
-I?.
-I nie bierz specjalnie dużo ubrań... wiem, że twoja garderoba pozostawia wiele do życzenia więc będziemy musiały wybrać się na jakieś zakupy. Całusy.
Rozłączyła się. Odłożyłam telefon na półkę i usiadłam na błękitnej pościeli wpatrując się w ścianę na, której widniało kilkanaście plakatów. Justin Bieber, One Direction... Niby nic nadzwyczajnego jednak gdy tylko widziałam uśmiech, któregoś z piątki chłopaków, kąciki ust mimowolnie podnosiły mi się w górę. Nie wiem dlaczego tak bardzo mnie zafascynowali. Nigdy nie interesowałam się wielkimi gwiazdami ponieważ uważałam, że są egoistami. W nich jednak było coś innego. Byli po prostu sobą. Nikogo nie udawali...
Położyłam głowę na białej poduszce i odpłynęłam...
...
Obudził mnie dźwięk telefonu. Z zamkniętymi oczami i po omacku zaczęłam szukać go pod kołdrą. Znalazłam i wcisnęłam przycisk „odbierz”.
-Gotowa?. –usłyszałam głos Justina . Przyjaźniliśmy się od kilku lat. To była zwykła przyjaźń jednak wiele osób próbowało zeswatać nas nie znając prawdy, którą ja sama poznałam kilka miesięcy wcześniej. Chłopak nigdy nie prosił mnie o to abym nikomu nie zdradzała jego tajemnicy, jednak uznałam, że lepiej byłoby gdyby nikt się nie dowiedział. Homoseksualiści nie byli specjalnie tolerowani wśród ludzi... Denerwowało mnie to ponieważ niczym nie odstawali od nas. Mieli tylko inną orientację.
-Na co?. – zapytałam zachrypniętym głosem.
-Na wakacje!. Za godzinę zaczyna się koniec roku szkolnego i będziemy wolni więc... chwila... Zaspałaś!. Znowu?. Za 20 minut będę u ciebie. Rozłączył się.
Cholera. 30 Czerwca. Ostatni dzień w Polsce... Niechętnie podniosłam się z łóżka i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się i stanęłam przed lustrem. Przyłożyłam rękę do twarzy i pomyślałam tylko : „Dlaczego?.” Trochę pudru, kredka do oczu, tusz do rzęs i blada szminka. Nie zachwycił mnie mój wygląd, jednak było lepiej niż kilka minut wcześniej...
Zdjęłam z głowy ręcznik i jęknęłam cicho. Każdy włos wił się w inną stronę. Wzięłam do ręki suszarkę i po jakimś czasie byłam gotowa do wyjścia.
Chwiejnie zeszłam po schodach. Nie specjalnie umiałam chodzić na szpilkach… Znalazłam się na ostatnim schodku i ujrzałam Justina. Uśmiechnął się na mój widok promiennie. :
-Wyglądasz... wyglądasz... Ładnie.
-Dzięk... - nie zdążyłam dokończyć, bo momentalnie potknęłam się i wpadłam na chłopaka. :
-Szlak!.-Zdjęłam z nóg buty i rzucając je w kąt, ubrałam zwykłe białe tenisówki.
-Emmm, no...
-Co?.
-Bardziej podobałaś mi się w szpilkach. –zachichotał.
-Jeśli tak bardzo ci się podobają to mogę ci je pożyczyć. Na pewno będziesz wyglądał pięknie!.
-Nie dzięki...
Prychnęłam i udałam się do kuchni gdzie z nowymi daniami eksperymentowała już mama.
-Witaj skarbie. – pocałowała mnie w czoło.
-Cześć.
-Zgadnij co dziś na śniadanie!.
-Mamo... - spojrzałam na stół.
-Sushi!. – była wyraźnie podekscytowana tym co udało jej się zrobić.
-Amm… no... Tak. Fantastycznie wygląda...- próbowałam udawać zadowoloną jednak słabo mi to wychodziło...
-Bello musimy się pospieszyć...- poczułam, że Justin łapię mnie za rękę i ciągnie w stronę drzwi.
...
-Dziękuję.
-Za co?.
-Za to, że nie musiałam próbować tych… nawet nie wiem jak to powiedzieć.
-Nie ma sprawy. – uśmiechnął się – A tak naprawdę to... twoja mama powiedziała, że jutro gdzieś wyjeżdżasz... - wyraźnie posmutniał.
-Nie.
-Nie wyjeżdżasz?.
-Nie dokładnie... raczej... wylatuję...
-Dokąd?.
-Do Londynu...- bałam się jego reakcji. Wiedziałam, że był wrażliwy...
-To cudownie!. Nareszcie spełni się twoje marzenie!. Zobaczysz to co zawsze chciałaś zobaczyć i może poznasz swoich „idoli”. – uśmiechnął się ciepło. Wiedział, że jestem fanką One Direction i jako jedyny nie śmiał się z tego.
-Na pewno... - odparłam sarkastycznie i prychnęłam. Wiedziałam, że to niemożliwe.
-„Never say never!” . – objął mnie ramieniem.
...
-Przesuń się!. Nie widzisz, że ja i moje przyjaciółki chcemy przejść?!.- Poznałabym ten głos na końcu świata. Jessica. Nie znosiłam jej tak samo jak jej plastikowych przyjaciółek. Uważała się za kogoś lepszego od innych. Myślała, że dzięki różowym tipsom, wielkim dekoltom, i brakiem mózgu może zaimponować każdemu...
Rozejrzałam się po sali. Wszyscy dopiero się zbierali a wokół było pełno miejsca.
-A czy ty nie widzisz, że możesz przejść kilka centymetrów dalej?.
Otworzyła usta. Nie była przyzwyczajona do tego, żeby ktokolwiek jej się stawiał.
-Przepraszam??!!.
-Przeprosiny przyjęte. –odparłam sucho.
Dziewczyna przybliżyła się tylko do mnie i szepnęła :
-Jeszcze tego pożałujesz...
...
Usiadłam w szarym miękkim fotelu i wyjrzałam przez okno. Cały czas przed oczami pojawiał mi się obraz zapłakanej mamy, żegnającej się ze mną na lotnisku. Wbrew pozorom była bardzo uczuciową osobą...
Po kilkunastu minutach lotu zaczęłam rozglądać się po pokładzie. W samolocie razem ze mną znajdowało się zaledwie kilkunastu pasażerów...
W pewnym momencie usłyszałam śmiech kilku osób oraz głos stewardessy. :
-A1, A2, A3, A4, i A5. Oto panów miejsca. Gdybyście potrzebowali czegokolwiek proszę od razu wołać. Życzymy miłego lotu. – Kobieta była przesadnie miła.
Ciekawiło mnie kogo zaszczyciła swoja uprzejmością więc spojrzałam do tyłu. Nie ujrzałam jednak niczego oprócz kilkunastu pustych miejsc, brązowych loków i pięciu chłopaków odwróconych do tyłu. Ta fryzura kogoś mi przypominała. Nie mogłam jednak przypomnieć sobie kogo...
Założyłam na uszy słuchawki i gdy usłyszałam piosenkę One Direction : „One Thing”, nie zwracając uwagi na innych ludzi zaczęłam cicho ją sobie podśpiewywać...
...
-Kochanie! – usłyszałam wysiadając z samolotu i poczułam na swoim policzku czyjeś usta. Spojrzałam w górę i ujrzałam Victorię.
-No to... jestem w Londynie. – Uśmiechnęłam się do niej ciepło.
-Jesteś!. I jak ci się tu podo...ee – przerwała gdy tylko ujrzała moją bluzę. :
-Co. To. Jest?!. – prawie pisnęła.
-Bluza. – uśmiechnęłam się kwaśno. Wiedziałam, że przyjeżdżając do ciotki będę musiała przynajmniej w połowie zmienić swój styl...
-Kolor jest w tym sezonie modny ale dlaczego ona jest na Ciebie za dużo przynajmniej o dwa rozmiary??!!. –myślałam, że dostanie palpitacji serca.
-Pożyczyłam od przyjaciela...
Klasnęła w dłonie i krzyknęła :
-Czas na zakupy!.
...
Obładowane torbami z nowymi rzeczami z walizką usiadłyśmy w milkshake city. Popijając powoli mrożony jogurt weszłam w telefonie na Internet. Informacja, którą przeczytałam dosłownie kilka sekund później sprawiła, że oplułam siebie, Victorię i stół.
-Fuuj!. Zdejmij to ze mnie!. Zabiję mnie!!. – usłyszałam i mimowolnie zaczęłam się śmiać. Spojrzała na mnie wilkiem a ja zabrałam się do wycierania jogurtu z jej bluzki...:
-Victoria?.
-Hmmm?.
-Ile czasu minęło od mojego przylotu do Londynu?.
-Dokładnie dwie godziny...
-...
-Bella?. Bella?!!. – poczułam, że szturcha moim ramieniem.
-Tak?.
-Uff... przestraszyłam się, że jogurt zamroził ci mózg. – zachichotała.
-Może i tak, ale to nie mnie próbował zabić...- uśmiechnęłam się a ona, spojrzała na mnie z pode łba.
-Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi?.
-Nie bo sama w to nie wierzę.
-Ale w co?.
-Wszędzie piszą, że One Direction dokładnie dwie godziny temu przyleciało do Londynu i zostaję tu na całe wakacje. Lecąc samolotem wdziałam piątkę chłopaków. Jeden z nich miał fryzurę dokładnie jak Harry. – wszystko wydusiłam z siebie na jednym wdechu jednocześnie dysząc niczym ofiara hiperwentylacji.
-Lubisz ich?. –spytała, a jej oczy zaczęły błyszczeć.
-Emm... ja...
-Niedługo będziesz dziękować, że masz taką ciotkę jak ja!. Uśmiechnęła się promiennie...
-----------------------------------------------
No to... jest pierwszy rozdział. Obiecałam, że nie będę się tak krytykować więc najlepiej będzie jeśli się na jego temat w ogóle nie wypowiem... :/
Co do bohaterów opowiadania :
Główna bohaterka - Bella, ma 16 lat.
Przyjaciel Belli - Justin (nie Bieber) - 16 lat.
Szkolne hmmm "plastiki?." - Jessica, Mia, Cher - wszystkie 17 lat.
Chłopcy z One Direction - Harry, Louis, Niall, Zayn i Liam.
...
Przepraszam ale nie dam rady napisać ostatniego rozdziału do poprzedniego opowiadania. 99,9% z was ma tak bujną wyobraźnię, że z pewnością zakończy go w swoich myślach lepiej niż ja ♥♥♥
DZIĘKUJĘ ♥♥♥

GG:36990722
Pytania - www.wywiader.pl/kisssesme
Tagi: ...
05.05.2012 o godz. 10:36

...

Okej. Tak więc ... Wiem, że to co zrobię może być odrobinę chamskie albo wredne więc już teraz PRZEPRASZAM. Widzę, że przybyło tu dość dużo nowych osób :o.
Nie wiem dlaczego ale większości z was podobało się TO opowiadanie. Jednak jak to pokazywałam według mnie było ono cholernie głupie, i beznadziejne dlatego KOŃCZĘ JE. Nie zawarłam w nim połowy rzeczy, które chciałam napisać, akcja potoczyła się za szybko, a rozdziały zaczęły się powoli powtarzać... Przepraszam, ale muszę je skończyć.
Nie wiem czy to dobry pomysł, żebym w ogóle pisała ale od dziś zaczynam pisać nowe opowiadanie. Postaram się żeby było ciekawe i... wiem, że to do mnie nie podobne ale postaram się również TAK BARDZO nie krytykować.(trochę krytyki nie zaszkodzi). Dziękuję za to, że czytaliście to głupie "coś", że komentowaliście to głupie "coś" i za to, że w ogóle tu byliście. Mam nadzieję, że chociaż kilka osób zostanie tu i będzie czytać to nowe "coś".
DZIĘKUJĘ ♥ I PRZEPRASZAM♥.

Nowe opowiadanie również będzie o One Direction. Główna bohaterka dalej będzie miała na imię Bella. Postaram się jeszcze dziś dodać rozdział. ♥

PS. Sophie123 : Wiem, że miałam dodać tą "przesłodzoną notkę" i napisałam ją ale przegrzał mi się laptop i będę musiała pisać ją od nowa. Obiecuję, że dodam, bo ktoś musi ci wbić do mózgu jaka jesteś naprawdę.

GG :36990722
Jakiekolwiek pytania - www.wywiader.pl/kisssesme
Tagi: ...
04.05.2012 o godz. 16:24
http://www.youtube.com/watch?v=4I6EC_Nqcgg ♥♥♥♥♥

Od feralnego pocałunku minął tydzień. Wróciłam z powrotem do domu. Od tego czasu Zayn i Niall nie odezwali się do mnie ani słowem. Widzieliśmy się jedynie w szkole. Harry i Louis byli zbyt zajęci sobą aby zwracać na mnie uwagę a Liam bez przerwy sms-ował z jakąś dziewczyną. Tej trójce nie miałam tego za złe. W końcu kim dla nich byłam?. Kolejną, głupią, uciążliwą fanką, którą mogli się tylko trochę pobawić...
Co do bruneta i blondyna... Byłam wściekła. Nie na nich. Na siebie. Wiedziałam, że to wszystko przeze mnie, mimo to nie zrobiłam nic...
Nadszedł kolejny nużący piątek. Dzień szkolnej wycieczki. Zapalona biolożka uznała, że świetnym pomysłem będzie wcielenie w życie jej planu z wyjazdem do ogrodu botanicznego. Nie chciałam uczestniczyć w wycieczce, jednak nie uśmiechało mi się siedzenie cały dzień w domu...
Ubrałam tenisówki, narzuciłam na siebie czarną, nie przepuszczającą wody kurtkę, i wyjrzałam przez okno. Termometr wskazywał zaledwie siedem stopni. Zamknęłam drzwi na klucz, założyłam słuchawki i powoli ruszyłam do szkoły. Poczułam, że lekka mżawka oblepia mi twarz.
Nie zwracając jednak na to uwagi pogrążyłam się w marzeniach...
...
Stałam przy autokarze wpatrując się uparcie w odbijające się od szyby krople i czekałam na wyczytanie przez nauczycielkę swojego imienia.
W pewnym momencie poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłam się i ujrzałam Zayna.
Przez dłuższą chwilę wpatrywał się tylko we mnie jednak w końcu zapytał nieśmiało. :
-Emm... Bello?. Nie poszłabyś jutro ze mną na spacer?.
Przyjemnie było po tak długim czasie usłyszeć jego głos.
-Przykro mi ale nie mogę.
-Dlaczego?. -jego oczy wyraźnie zmatowiały.
-Jadę w ten weekend do Frestlee (nie miałam co wymyślić)
-Nie możesz kiedy indziej?.
-Nie mogę. Przykro mi.
Skinął tylko głową i odszedł bez słowa.
...
Oglądając bez cienia zainteresowania najróżniejsze okazy roślin, zobaczyłam chłopaka w niebieskiej bluzie i blond włosach. Byłam, pewna, że to Niall.
Przeszłam obok niego obojętnie jednak dogonił mnie i spytał:
-Co jest we Frestlee?
-Skąd o tym wiesz?. I mógłbyś wytłumaczyć dlaczego mnie wtedy pocałowałeś?.
To wszystko nie składało się w logiczną całość. :
-Nie odpowiedziałaś na moje pytanie..
-Ty na moje też nie.
-...
-Nawet się ze mną nie witasz.
-Cześć. - prychnęłam i w tej samej chwili potknęłam się o wystający korzeń. Blondyn przytrzymał mnie odruchowo jednak błyskawicznie zabrał dłoń.
Spojrzałam mu prosto w oczy wyczekując odpowiedzi. :
-Nagły przypływ adrenaliny.- uśmiechnął się kwaśno.
Ha!. Więc to co sprawiło, że czułam się jak najszczęśliwszy człowiek na ziemi, dla niego było tylko :"Nagłym przypływem adrenaliny?!".
Byłam głupią, żałosną dziewczyną liczącą na coś co i tak nigdy by się nie wydarzyło.
...
Stanęłam przy autobusie i znów ujrzałam kierującego się w moją stronę Nialla. :
-Przepraszam. - wydusił.
-Za co?.
-Za to, że Cię pocałowałem.
-Trzeba było tego nie robić. I może faktycznie trzeba było zostawić mnie wtedy przy Alexie, Telisie i innych. Nie żałowałbyś wtedy tego co zrobiłeś. :
-Nie powiedziałem, że żałuję.
-Ale tak myślisz.
Wpatrywaliśmy się w siebie z wściekłością w oczach.
"Wojnę na spojrzenia" przerwał Harry.
Nie zauważyłam nawet kiedy podszedł. :
-Hej Bello!. Jedziesz z nami?. - jak zwykle tryskał energią.
-Nie. Spieszymy się. - odpowiedział za mnie blondyn i po chwili znikł razem z loczkiem za rogiem.
...
Usiadłam w kucki na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach. Chciało mi się płakać, jednak nie miałam zamiaru wylewać łez z powodu własnej głupoty. Starałam się być silna.
Słabo wychodziło...
...
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające do pokoju przez otwarte okno. Niechętnie otwierając oczy spojrzałam na wyświetlacz telefonu...
Sobota. 10:02. Pięć nieodebranych połączeń od nieznanego numeru.
Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Kojący prysznic dodał energii jednak mój humor pozostawiał wiele do życzenia.
...
"Wychodzę!"- krzyknęłam do rodziców i zamknęłam drzwi od domu. Na dworze było zaledwie kilka stopni, jednak słońce sprawiało, że powietrze było duszące...
Założyłam słuchawki i włączyłam muzykę jednocześnie pogrążając się w marzeniach.
...
Nim się obejrzałam byłam we Frestlee. Weszłam do bardzo dobrze znanego mi sklepu z ubraniami i skierowałam się w stronę koszulek. Było ich cholernie dużo jednak żadna prócz luźnej, błękitnej, bez nadruków z krótkim rękawkiem nie przypadła mi do gustu. Postanowiłam, ze przy najbliższej okazji na pewno ją kupię...
Chciałam wrócić do domu jednak wstąpiłam jeszcze do kawiarni.Zamawiając cappuccino wyjęłam z tylnej kieszeni spodni banknot i podałam go kelnerowi. Usiadłam przy stole i przez okno obserwowałam biegające po ulicach dzieci.
Wydawało mi się, że w ich życiu nie ma żadnych problemów. Robią wszystko na co mają ochotę nie myśląc jeszcze o tym jak będzie wyglądała ich przyszłość...
Filiżanka zrobiła się pusta.
Wstałam i wyszłam kierując się w stronę domu. Skręciłam za róg i ujrzałam dziewczynę, która kilka dni wcześniej siedziała razem z Zaynem na kanapie u niego w domu...
Stała na swoich kilkunasto-centymetrowych szpilkach przy jednym ze starych sklepów....
Dosłownie moment później zobaczyłam JEGO.
Spodziewałabym się każdego. Zayna, Nialla, Harrego, Louisa, Liama... Ale nie jego. Nasze spojrzenia się spotkały...
Stałam jak sparaliżowana gdy...
---------------------------------------------------
Jak widać 16 rozdział wyszedł... jaki wyszedł.
Dosłownie wszystko mi się znowu pieprzy. Jedynym zajęciem, które mnie psychicznie nie boli jest pisanie.
Przepraszam jeśli katuję was tymi rozdziałami bo są coraz gorsze ale po prostu muszę pisać. :c
DZIĘKUJĘ. ♥♥♥

GG: 36990722
Jakiekolwiek pytania? - www.wywiader.pl/kisssesme
02.05.2012 o godz. 14:53
„Jednak to co zobaczyłam nie pozwoliło mi na to...” Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy ale w środku cała się gotowałam. Czułam się jakby ktoś przebił mi serce. Czy to wszystko co mówił blondyn byłą jednym wielkim kłamstwem?. Byłam kompletną idiotką. Myślałam, że komuś takiemu jak on będzie zależało na mnie?... Stanęłam jak zahipnotyzowana i tempo wpatrywałam się w chłopaka podchodzącego do mnie powoli. :
-Niall??!!. Co ty tu robisz?!. Przecież to klub dla potrzebujących zabawy, z dziewczynami, na jedną noc facetów!.
-Bello ja.. –Nie dałam mu dojść do słowa.
-Co ty?. Co ty??!!. Jesteś taki sam jak wszyscy. Mam cię dość!.-emocje wzięły nade mną górę i z moich oczu momentalnie pociekły łzy.
-Posłuchaj mnie. Nie przyszedłem tu się zab… - Przerwałam mu.
-Ty idioto!. Nienawidzę Cię!!. Ufałam ci!. Mówiłeś, że ci na mnie zależy a ja jak kretynka uwierzyłam !!.
Nie wytrzymałam i jak najmocniej potrafiłam uderzyłam go otwartą dłonią prosto w twarz. Od razu zauważyłam na jego policzku czerwony ślad. Musiało zaboleć jednak chłopak nic nie mówiąc zbliżył się tylko do mnie. Odepchnęłam go, rzuciłam torbę na ziemię i przeciskając się przez kilkanaście skąpo ubranych kobiet wybiegłam z klubu...
...
Otarłam łzy i weszłam do domu chłopaków. Przeszkodziłam im najwyraźniej w oglądaniu jakiegoś durnego filmu...
Cała czwórka patrzyła na mnie pytająco... No właśnie. Cała czwórka?. Nie wierzyłam w to. Pierwszy raz od kilku dni ujrzałam chłopaka, który z mojego powodu wyjechał. Mulat spojrzał na mnie z bólem w oczach i błyskawicznie podniósł się z kanapy. Bez zastanowienia podbiegłam do niego i z całej siły wtuliłam się w jego ciepły tors. Chłopak przycisnął mnie tylko do siebie...
...
Godzina, dwie, trzy... Czas dłużył się niemiłosiernie. Wszystko w moim żołądku wirowało ale na sercu zrobiło mi się lżej. Mogłam porozmawiać z nimi o wszystkim...
Siedziałam w kucki na kanapie między Zaynem a Harrym i uparcie wpatrywałam się w podłogę. Pierwszy odezwał się loczek :
-Bello... - Zaczął, jednak zamilkł gdy usłyszał trzaśnięcie drzwiami. Niall. Bałam się tego momentu. Nie chciałam widzieć go na oczy. Zranił mnie, jednak to nie była jego wina. Gdybym tylko nie była taka głupia i nie wierzyła w to co mówił, wszystko wyglądałoby inaczej. Wstałam z sofy i ujrzałam wchodzącego do salonu blondyna. Spojrzał na mnie z bólem i spytał : „Możemy pogadać?”. Podeszłam do niego niechętnie i popatrzyłam mu prosto w piękne, błękitne oczy... Oczy chłopaka, który mnie okłamał. Nie wytrzymałam. Zacisnęłam dłonie w pięści i zaczęłam wydzierać się obrzucając go obelgami i wyzwiskami. Nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam płakać jednocześnie obrażając kogoś kogo tak cholernie kochałam...
Poczułam, że łapię mnie za ręce. :
-Uspokój się!.
-Dlaczego miałabym to zrobić??!!!.
-Dlatego, że nie pojechałem do tego klubu żeby się zabawić. Dlatego, że poszedłem tam za tobą aby być pewnym, że jesteś bezpieczna. Nie chcę żeby ktoś kiedykolwiek Cię skrzywdził. Chcę cie chronić, a to wszystko co mówiłem było prawdą.
Kolejne obelgi i przekleństwa kierowane przeze mnie w jego stronę. Nie docierało do mnie to co chwilę wcześniej usłyszałam. Chłopak stał tylko i spokojnie słuchał jak na niego klnę. Po chwili uspokoiłam się a z oczu pociekły mi kolejne stróżki łez. Blondyn przytulił mnie tylko do siebie, pocałował lekko we włosy i powiedział : „Kocham Cię Bello”...
Mieszanka wybuchowa stworzona z moich uczuć i emocji w końcu wybuchła. Przycisnęłam się do Nialla całym ciałem i rozpłakałam się jak małe dziecko. Nie trzeba było długo czekać aby jego koszulka przemokła. Spojrzałam mu prosto w oczy i powiedziałam : „Kocham Cię Niall”...
Moment później wszystko w mojej głowie wirowało. Czułam jak jego miękkie usta delikatnie całowały moje. Nie mogłam przewidzieć swojej reakcji. Wplotłam palce we włosy chłopaka i przyssałam się do niego zachłannie. Cała trójka siedziała na kanapie z szeroko otwartymi oczami. Jedynie Zayn widząc to, poderwał się z sofy i wybiegł z domu...
Nie przerywałam. Cały czas moje wargi ocierały się o usta chłopaka. W końcu zjechałam rękami niżej i nie panując nad sobą zaczęłam rozpinać mu bluzę. Czułam jak się uśmiecha. Złapał mnie w talii i delikatnie odsunął. Spojrzałam mu w oczy. Jego tęczówki pierwszy raz błyszczały tak mocno...
Zawstydzona swoim zachowaniem wbiłam wzrok w podłogę jednak po chwili, popatrzyłam na chłopaka ponownie a z moich ust wydobyło się tylko nieśmiałe : „Oj…” , w odpowiedzi usłyszałam : „Oj, to mało powiedziane”. Blondyn wziął mnie za rękę, cmoknął w policzek i pociągnął do salonu na sofę gdzie jak zahipnotyzowani siedzieli Louis, Liam i Harry. Pierwszy odezwał się Lou :
-O boże... dlaczego zesłałeś mi takiego cudownego człowieka jakim jest Harry?. Gdyby nie on mógłbym być teraz na bardzo dalekim etapie miłosnym z tą dziewczyną – wskazał palcem na mnie. Wszyscy prócz Harrego zaśmialiśmy się. Loczek patrzył wściekle na Louisa a ten bez żadnego skrępowania podszedł do niego i siadając mu na kolanach, pocałował delikatnie w usta. Chłopak od razu się rozchmurzył i przytulając się do niego powiedział tylko : „Kocham Cię”.
...
-Nie dam rady. Zaraz zwymiotuję – powiedziałam oglądając horror wtulona w Nialla. Uśmiechnął się tylko:
-Masz mnie. Poza tym film się dopiero zaczął i na razie przecięli na pół tylko jednego faceta. -
Najwyraźniej rozbawiłam go swoim narzekaniem. Nie było mi jednak do śmiechu bo poczułam , że wszystko co zjadłam podchodzi mi do gardła. Błyskawicznie wyrwałam się z objęć chłopaka i pobiegłam w stronę łazienki. Nachylając się ku sedesowi usłyszałam skrzypiące drzwi.:
-Bello?.
Przez wymioty odpowiedziałam tylko:
-Nie wchodź Niall. Nie chcę żebyś przy tym był.
-Przestań. Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Pamiętaj.
...
Czułam się o wiele lepiej. Tabletki pomogły na nudności jednak wspomnienia cały czas wracały. Rozrywanie ciała na strzępy.. Palenie ludzi.., piły łańcuchowe, noże, pochodnie... krew... Na samą myśl kręciło mi się w głowie...
Spojrzałam na zegarek. 01:05. Nie mogłam zasnąć. Wierciłam się , przewracając z boku na bok.
Przerzuciłam kołdrę przez ramię i udałam się do pokoju blondyna. Nie spał. Był w łazience i brał prysznic. Podeszłam do wielkiego okna, które zajmowało prawie całą ścianę i poczułam ciepłe ręce na swoich biodrach. Odwróciłam się do tyłu i ujrzałam Nialla w samych bokserkach. Miały ten sam odcień co jego tęczówki. Odruchowo przygryzłam wargę, i wyswobadzając się z uścisku chłopaka położyłam się na ogromnym, białym, dwuosobowym łóżku. Nie spuszczając ze mnie wzroku ułożył się koło mnie...
Czułam jego gorący oddech na swojej szyi. Składał delikatne pocałunki na całym moim ciele co powodowało dreszcze. Zauważył moją „gęsią skórkę” i przykrył mnie kołdrą przesuwając się na drugi koniec łóżka. Było mi zimno ale nie miałam dość. Zrzuciłam z siebie pościel i usiadłam na nim okrakiem. Uśmiechnął się zawadiacko. Zakręciło mi się w głowie jednak nie miałam zamiaru przestać i wpiłam się w jego usta...
Jeździłam dłońmi po całym jego ciele. Po chwili poczułam jak jego przyrodzenie powoli się unosi. (Tak, wiem. Głupie ale nie miałam co napisać). Chłopak przejął inicjatywę i kilka minut później on leżał na mnie. Zaczął całować mnie po szyi. Ręką złapałam za gumkę od jego bokserek ....
Spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział : Nie. Nie chcesz tego. To ma być piękne a nie zadecydowane pod wpływem emocji. Za bardzo mi na tobie zależy. Nie chcę abyś później żałowała.”...
Nie byłam przyzwyczajona do tego, że ktoś się o mnie tak bardzo troszczył. Wtuliłam się w niego i zasnęłam...
...
-Bello?.-usłyszałam i usiadłam na łóżku, przeczesując palcami włosy.
-Hmm..?.
-Widziałaś tą kartkę wcześniej?. –Blondyn podał mi mały świstek papieru na którym napisane było : „Wiem, że go kochasz jednak powinnaś rozważyć to czy ja nie byłbym dla Ciebie lepszy. Pamiętaj. Zawsze możesz zmienić zdanie. Może warto?”.
Zgniotłam liścik i wyrzuciłam. :
-Nie widziałam. Nie jest nawet podpisana. Nie mam pojęcia od kogo jest.
Nie zadowoliła go najwidoczniej moja odpowiedź, bo na jego twarzy pojawił się grymas.
-Ja chyba wiem... Nie ważne – wyszedł z pokoju.
Siedziałam na łóżku i zastanawiałam się nad tym kto mógł napisać ten głupi liścik. Ani jedna osoba nie przychodziła mi do głowy. Chyba, że... nie. To na pewno nie Zayn. Z tym chłopakiem byliśmy jedynie przyjaciółmi...
Tłumaczyłam sobie, że nic oprócz przyjaźni nas nie łączyło jednak w głębi serca czułam, że w jakiś sposób ranię bruneta...
...
-Wiem. Ale niedługo będę musiała wrócić. – Odpowiedziałam Louisowi na zadane wcześniej pytanie. Wracaliśmy właśnie samochodem ze szkoły rozmawiając o wszystkim i o niczym. Widziałam, że Harry rzucał Lou dwuznaczne spojrzenia a ten odpowiadał mu dziwnym ruchem brwi, machnięciem ręki lub tupnięciem nogą. Bawiło mnie to niesamowicie jednak ukradkiem cały czas patrzyłam na Nialla. Nie odzywał się ani jednym słowem przez cały dzień. Najwidoczniej nie miał ochoty z nikim rozmawiać...
Weszłam razem z chłopcami do domu i zamurowało mnie. Zayn, który dotychczas mówiąc, że jest chory i nie może chodzić do szkoły, siedział na kanapie razem z zupełnie obcą dziewczyną jednocześnie paląc papierosa. W pewnym sensie cieszyłam się, że chłopak w końcu znalazł sobie kogoś jednak czułam się źle widząc jak dziewczyna próbuję zmusić go do pocałunku...
Odrywając się od Zayna, nieznajoma przeniosła wzrok na mnie i niechętnie wstając z kanapy podała mi rękę mówiąc: Ah. To ty jesteś Bella?. – ewidentnie uważała się za kogoś lepszego ode mnie. Uścisnęłam jej dłoń i dość niemiłym głosem powiedziałam : „A ty nie jesteś przypadkiem tą dziewczyną z okładki Playboya?” – uśmiechnęłam się kwaśno...
Widać było, że w środku cała się gotowała. Spojrzała mi prosto w oczy i cała czerwona spytała:
-Przepraszam?.
-Przeprosiny przyjęte – posłałam jej wścibski uśmieszek. Za sobą usłyszałam śmiech Louisa, Liama oraz Harrego. W tej samej chwili z sofy poderwał się Zayn. Podszedł do dziewczyny i zamruczał jej do ucha:
-Kotkuuu.. wystarczy już. Musimy iść...
-Nie mów tak do mnie!.
-Dlacz... -przerwała mu.
-Przypominam ci jakiegoś futrzaka?
-Nie.
Prychnęła tylko i zarzucając swoimi blond włosami podeszła do Harrego. Pogładziła go dłonią po policzku i dosłownie moment później między ją a loczka wskoczył wkurzony Louis. Widać było, że zaraz wybuchnie. Spojrzał jej w oczy i syknął tylko :
-Nigdy więcej go nie dotykaj. Lepiej trzymaj się od nas z daleka.
Zayn zareagował błyskawicznie. Podszedł do dziewczyny i łapiąc ją w talii wpił się w jej usta. Oddała mu...
Plaskaczem. :
-Za co?. – spytał zdezorientowany chłopak.
-Pozwoliłam?!.
-Nie.
-No właśnie. Poza tym nie chcę, żeby taki idiota jak ty mnie dotykał.
Pierwszy raz odezwał się Niall. :
-Zayn nie jest idiotą. Skoro tak uważasz to może byłoby lepiej gdybyś wyszła? –wskazał na drzwi.
-Hmm...masz rację. Jest jeszcze większym skur****nem niż mogłoby się wydawać. Ale wiesz co?. Jeżeli tylko chcesz to możesz mnie pocieszyć.
Przygryzła wargę i oplotła ręce wokół szyi blondyna. Miałam cholerną ochotę podejść i przejechać jej czymś ostrym kilka razy po twarzy...
Niall odepchnął ją od siebie. Wiedziałam już, że kochałam tego chłopaka. To nie było zwykłe zauroczenie. Kochałam go bezgranicznie. Nigdy jeszcze nie byłam tak zazdrosna. Zdobyłam się tylko na warknięcie : „Wyjdź”.
Ponownie prychnęła, syknęła tylko w moją stronę, że pożałuję i wyszła z domu...
------------------------------------------------------
Tak więc macie tą nieszczęsna piętnastkę . Jak widać rozdziały wychodzą mi coraz gorsze. Nie chcę aby tak było więc muszę sobie zrobić jedną może dwutygodniową przerwę.
Kurde coraz więcej tu tych komentarzy. Nie wierzę normalnie. Zanudzam was tu tym "czymś" a wam się to jeszcze podoba? . :o . Chyba muszę się obudzić z tego cudownego snu. <3<3<3
DZIĘKUJĘ ♥♥♥

GG:36990722
Pytania? - www.wywiader.pl/kisssesme
30.04.2012 o godz. 19:49
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Przekręciłam się na drugi bok i próbowałam zasnąć jednak dźwięki dochodzące do moich uszu były coraz głośniejsze. Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na kalendarz wiszący na ścianie. Piątek. Ostatni dzień tygodnia. Na zegarku widniała godzina 7:57. Do szkoły miałam na dziesiątą. Wstałam z łóżka, zrzucając z siebie śnieżnobiałą kołdrę i spojrzałam na śmietankowy dywan...
Nie mogłam się ruszyć. Uczucie nie do opisania. Kąciki moich ust mimowolnie podniosły się w górę.
Jasnobrązowe panele wraz z miękką wykładziną były obsypane białymi i czerwonymi płatkami róż. Na samym środku pokoju leżało małe błękitne pudełeczko, które po chwili trzymałam w dłoni. Z lekką paniką otworzyłam je...
Na waniliowej poduszeczce leżał srebrny naszyjnik. Na samym końcu wisiał błyszczący wisiorek, z białego złota z literką „N”. Z boku pudełeczka przyczepiona była mała, starannie złożona kartka. Wzięłam ją do drugiej ręki i spokojnie przeczytałam: „ Wiem, że to z mojej strony głupie bo tak naprawdę się nie znamy ale chciałbym, żeby zawsze była przy Tobie jakaś cząstka mnie. Nie jesteś mi obojętna. Wręcz przeciwnie. Jesteś dla mnie cholernie ważna i nie potrafię zostawić cię w spokoju”. Niall...
Moje oczy momentalnie się zaszkliły. Ten mały, a jednak wielki gest spowodował u mnie coś czego nigdy przedtem nie czułam. Nie byłam przyzwyczajona do tego, że ktoś się o mnie troszczył. Ten chłopak był najcudowniejszą rzeczą jaka kiedykolwiek mnie spotkała. Bez wątpienia nie zasługiwałam na niego.
...
Wyszłam z łazienki i wróciłam z powrotem do pokoju. Wyjęłam z szuflady notes oraz długopis i starannie napisałam : „Dziękuję. Jesteś najcudowniejszym co spotkało mnie w całym moim beznadziejnym życiu. Zależy mi na Tobie ale w porównaniu do Ciebie jestem nikim. Jesteś wspaniały a ja bez wątpienia nie zasługuję na kogoś takiego jak ty. Spójrzmy na przykład na dziewczyny z naszej szkoły. Są twoimi wielkimi fankami tak jak ja jednak różnimy się. Niall, proszę cię. Nie niszcz sobie życia kimś takim jak ja. Poczekaj na kogoś kto do Ciebie pasuję. Bardzo chciałabym być tą osobą ale …. Ale nie jestem.” Bella...
Złożyłam karteczkę na pół i ze łzami w oczach wyszłam z pokoju. Idąc korytarzem zastanawiałam się jak chłopak zareaguję na moje słowa. Byłam pewna, że to wszystko co mi napisał byłą jedną, wielką, podjętą spontanicznie decyzją. Cholera. Z jego strony to była podjęta spontanicznie decyzja a z mojej szczera prawda. Jak jakaś idiotka zakochałam się w chłopaku u którego nie miałabym nawet najmniejszych szans...
Trzecie drzwi na lewo… Złapałam za klamkę i weszłam do pokoju. Chłopak leżał na łóżku i mówił coś przez sen. Wyłapałam: „Kocham Cię” i „Naprawdę”. Uśmiechnęłam się sarkastycznie i podeszłam do szafki nocnej na, której położyłam liścik. Spojrzałam jeszcze raz na Nialla. Chłopaka którego… Tak. Nie był już chłopakiem siedzącym ze mną w ławce. Znowu był chłopakiem, którego kochałam...
Naszyjnik ukryłam pod bluzką. Przez głowę cały czas przelatywały mi myśli typu : „Jesteś głupia. Mówisz chłopakowi, że jesteś beznadziejna i, że na niego nie zasługujesz, po czym zakładasz prezent od niego"...
Uśmiechając się sarkastycznie zeszłam do kuchni. Czułam się dziwnie mieszkając w domu chłopaków o poznaniu których może tylko marzyć kilkadziesiąt milionów ludzi...
Usiadłam na krześle i oparłam się dłońmi o blat jednocześnie przyglądając się poczynaniom Liama, Louisa i Harrego w kuchni. Spojrzałam na Zayna. Dopóki nie ujrzał mnie jego wzrok zdawał się prześlizgiwać po otoczeniu bez najmniejszego zainteresowania...
Popatrzyłam mu głęboko w oczy. Krył się w nich ból. Toczyliśmy „walkę na spojrzenia” kiedy do kuchni momentalnie wpadł Niall. Miał na sobie tylko beżowe rurki i niebieskie vansy. Zdziwiło mnie to jak był ubrany, Ponieważ nigdy nie chciał chodzić bez koszulki… Zastanawiało mnie dlaczego...
W końcu nasze oczy się spotkały. Chłopak kiwnął na mnie palcem więc poszłam za nim na górę. Weszliśmy do wielkiego, nowoczesnego pokoju w którym stało tylko ogromne, dwuosobowe łóżko. Chłopak puścił mnie przodem i zamknął za nami drzwi na klucz...
Poczułam, że łapię mnie za dłoń więc podreptałam za nim. Wyszliśmy na duży, oszklony balkon. Oparł się o barierkę i patrząc na mnie z bólem w oczach wyjął z tylnej kieszeni spodni zgniecioną karteczkę. Przeczytał na głos jedno zdanie. Rozpoznałam w tym swój liścik do niego. Zgniótł ponownie kartkę i ją wyrzucił. Spojrzał na mnie, ale na jego twarzy nie dostrzegłam już złości. Uśmiechnął się i patrząc mi prosto w oczy zapytał :
-Co to do cholery jest?.
-Niall ja… - przerwał mi.
-Co ty?. Co ty?!.
-Nie zasługuję na Ciebie. Nie rozumiesz?. Nic by nigdy z tego nie wyszło. Jestem zwykłą, beznadziejną dziewczyną, a ty jesteś kimś kto zasługuję na szczęście. Poza tym są ważniejsze rzeczy.
-Na przykład??!!
-Na przykład twoja kariera, przyjaciele, rodzina, fani...
-Mam teraz w dupie moją karierę. Powiedz mi wprost, że jestem beznadziejny i mam się odczepić.
-Nie mogę tego powiedzieć.
-Dlaczego??!.
-Bo to nieprawda. Myślisz, że chcę aby to tak wyglądało??. Jesteś dla mnie cholernie ważny. Każdą noc płakałam w poduszkę z twojego powodu. Każdego dnia robiłam wszystko co mogłam tylko dla Ciebie, pomimo tego, że wiedziałam iż nigdy cię nie spotkam. Teraz nagle dowiaduję się, że jestem dla ciebie ważna. Nie wiem czy mam w to wierzyć. Cały czas wmawiano mi, że jestem głupia, beznadziejna i chora psychicznie, a teraz tak po prostu rozmawiam z kimś przez kogo zniszczyłam samą siebie.
-Dlaczego?.
-Co?.
-Dlaczego tak mówisz?. Jesteś dziewczyną o której zawsze marzyłem, śniłem i myślałem. Jesteś dziewczyną na, której mi zależy i która jest dla mnie ważna. Jesteś cudowną dziewczyną na, którą ja nie zasługuję. Przepraszam ale nie umiem Cię zostawić. Nie chcę być dla Ciebie tylko przyjacielem. Ale… Ale jestem za … - nie dokończył. W tej samej chwili słońce zaświeciło rażąc mnie w oczy, jednocześnie odbijając blask od mojego naszyjnika. Chłopak podszedł do mnie złapał go w dłoń i uśmiechnął się lekko. :
-Założyłaś to?.
-Tak. Ja cię...
-Cii. Nic nie mów. – przyłożył mi palec do ust i spuścił wzrok… Po chwili ponownie spojrzał mi głęboko w oczy, ujął moją twarz w obie dłonie i zbliżył się do mnie. Nasze usta dzieliło tylko kilka milimetrów. Zaczęłam szybciej oddychać. Chłopak tylko zaśmiał się dźwięcznie i szepnął : „Bello. Cholernie mi na to tobie zależy”...
Nie przewidziałam swojej reakcji. Na te słowa przytuliłam się do chłopaka a z moich oczu pociekły łzy. Nic nie powiedział tylko przycisnął mnie mocniej do siebie...
Słońce świeciło coraz mocniej co sprawiało, że ciało chłopaka robiło się coraz gorętsze. Nie mogłam pohamować swoich odruchów. Spojrzałam na jego klatkę piersiową. Nie była umięśniona ale mimo tego, pociągająca. Odsunęłam się od chłopaka i odruchowo przygryzłam wargę. Spojrzał na mnie pytająco, ale nic nie odpowiedziałam tylko ponownie się w niego wtuliłam... :
-Niall?.
-Tak?. – cały czas staliśmy na balkonie przytuleni.
-Amm… nie wiem czy mogę to powiedzieć..
-Nie bój się. Spokojnie możesz mi powiedzieć.
-Jesteś pewien?.
-Tak.
-Powinieneś częściej chodzić bez koszulki. – przymknęłam oczy i zawstydzona chciałam się odsunąć, jednak chłopak cały czas przytulał mnie do siebie i najwidoczniej nie miał zamiaru przestać. Poczułam jak cały się trzęsie. Śmiał się. Przeniosłam wzrok na jego twarz i zobaczyłam, że jego oczy przybrały barwę lazurową.. Zrobiłam minę naburmuszonego dziecka i poczułam nieoparta chęć wystawienia mu języka niczym pięciolatka. Powstrzymałam się jednak i powiedziałam :
-Chyba powinieneś mnie puścić.
-Dlaczego – wyraźnie posmutniał. Przygryzłam ponownie wargę i powiedziałam:
-Bo moje zmysły zaczęły szaleć. I to się może zaraz źle skończyć. Co innego gdybyś miał bluzkę… - uśmiechnął się promiennie i złożył na moim policzku delikatny pocałunek, puszczając mnie. Weszliśmy z powrotem do ogromnego, białego pokoju. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę. Były zamknięte… Przypomniało mi się, że chłopak ma przy sobie klucz.
-Niall?.
-Hmm… -widać było, że zaraz wybuchnie śmiechem.
-Mógłbyś mi dać klucz?.
-Dobrze.
-Dzięk… -przerwał mi.
-Pod warunkiem, że pozwolisz mi cię zanieść na dół. – uśmiechnął się słodko. W mojej głowie zawirowało.
-Chyba żartujesz. Nie chcę żebyś złamał sobie kręgosłup.
-Nie to nie. – rzucił się na łóżko i rozłożył się na nim z uśmiechem.
-Trudno. W takim razie będę musiała sama go sobie wziąć..- podeszłam do niego i wystawiłam dłoń.
-Jesteś pewna, że chcesz wziąć go sama?.
-Tak.
-Skoro tak mówisz… -chłopak momentalnie odchylił spodnie i chciał wrzucić do nich klucz.
-Niall!!
-No co?. Chciałaś go wziąć sama.- zaśmiał się.
-Eh…. No dobrze. Ale jeśli wylądujesz w szpitalu to nie będę przy tobie cały czas siedzieć… - powiedziałam to dość realistycznie, jednak wiedziałam, że gdyby coś mu się stało siedziałabym tam dwadzieścia cztery godziny na dobę...
Chłopak momentalnie zerwał się z łóżka i nim się obejrzałam, siedziałam mu na barana...
-Niall zwolnij!.
-Chyba żartujesz. – stanął dopiero w salonie przed chłopakami. Powoli zeszłam z jego pleców..
-Świetna zabawa prawda? – puścił mi oczko...
...
Dziwnym trafem, nauczyciele dość szybko ulegali Niallowi. Dzięki jego jak to Louis mówił : „chytremu uśmieszkowi” i „zdolności manipulowania ludźmi”, siedzieliśmy razem w ławce na każdej lekcji. Tak. Na każdej lekcji siedzieliśmy razem i na każdej lekcji nie mogłam się skupić ponieważ czułam na szyi jego gorący oddech...
Nie obyło się bez zazdrosnych spojrzeń ze strony Karoliny i jej przyjaciółek… Najbardziej jednak bolało mnie to co widziałam na twarzy Zayn’a . Grymas bólu, troska… Nie umiałam tego opisać.
...
Bella jedziesz z nami? – usłyszałam głos Harrego dobiegający z samochodu.
-Nie. Jedźcie. Ja jeszcze muszę coś załatwić.
-Tylko wróć szybko.
-Tak, tak. –powiedziałam pod nosem.
...
Weszłam do sklepu i podeszłam do lady. Mój wzrok prześlizgiwał się po najróżniejszych zawieszkach i łańcuszkach bez zainteresowania. W końcu jednak natrafiłam na srebrny, cienki łańcuszek i zawieszkę z literką „ B” z białego złota… Wyszłam od jubilera z prezentem dla Nialla w torbie i planowałam wrócić do domu, jednak coś zwróciło moją uwagę. Karolina. Po drugiej stronie ulicy, bez swoich plastikowych przyjaciółek szła Karolina. Pierwszy raz widziałam ją samą w centrum miasta. Zastanawiało mnie tylko dokąd się kieruję...
Trzymając się w pewnej odległości szłam powoli za dziewczyną. W końcu weszłam za nią do klubu. Były tam przeróżne atrakcję dla mężczyzn. Striptizerki, alkohol, hazard… Ciekawa byłam po co tam przyszła. Dosłownie kilka sekund później pojawił się przy niej ciemnoskóry mężczyzna. Podeszłam bliżej i zamurowało mnie. Facet mówił do niej: „Czekają już na Ciebie w pokoju. Idź się przebrać i do pracy!”.
Nie mogłam się ruszyć. Czy dziewczyna której nie nienawidziłam naprawdę była dziwką?. Zrobiłam kilka kroków w tył, planując wyjść z klubu jednak to co zobaczyłam nie pozwoliło mi na to...
---------------------------------------------------
No to jest ten czternasty rozdział. Dodałam go w miarę szybko i przyznam, że w porównaniu do tego, tamten rozdział był "dobry" bo ten jest okropny :c .
Przepraszam :< .
Zastanawiam się nad zaczęciem drugiego bloga o Larrym.. Będzie go ktoś czytał ? . Bo zauważyłam, że Stylinson nie jest specjlanie lubiany, ani tolerowany :cc
Nie mam na nic siły więc powiem tylko.
DZIĘKUJĘ. KOCHAM WAS♥♥♥

GG: 36990722
Pytania? - www.wywiader.pl/kisssesme
Tagi: ROZDZIAŁ 14
28.04.2012 o godz. 11:21
"Gdy z tego ciała znużonego światem, otrząsnę jarzmo gwiazd zawistnych. Oczy spojrzyjcie po raz ostatni. Ramiona po raz ostatni zegnijcie się w uścisk. A wy podwoje tchu zapieczętujcie pocałowaniem akt sojuszu ze śmiercią" -♥♥♥♥♥

ROZDZIAŁ 13.

Odepchnęłam go od siebie i... kilka sekund później na jego twarzy pojawił się czerwony ślad idealnie pasujący do mojej dłoni...
Liam przyglądał się całemu zdarzeniu z ciekawością w oczach. Zayn patrzył na mnie z bólem i troską na twarzy....
Nastała nieprzyjemna cisza...
Brunet otworzył usta ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk , ponieważ przerwał mu dzwonek do drzwi...
Usłyszałam znajomy głos. Mateusz. Miałam ochotę podbiec do niego i przytulić się jednak naraziłabym się na przepełnione bólem spojrzenie Zayna....
-Oo. Hej. Wejdź- usłyszałam z salonu.
-Hej stary!. Jest u was Bella?.
-Jest w salonie.- zadrżał mu głos.
-Mój kumpel chciałby się z nią zobaczyć może?-zastanawiałam się o kogo mu chodzi. Jedynym chłopakiem poza One Direction którego znałam był właśnie on...
-Emm... jasne.
-Alex!! chodź!.
Słysząc to imię zaczęłam dyszeć niczym ofiara hiperwentylacji. :
-Zayn ! nie wpuszcz... - Liam patrzył na mnie jak na osobę chorą psychicznie. Nie dokończyłam bo chłopak warknął do Mateusza tylko:
-Ty idioto. Po co przyprowadziłeś tu tego gnojka?. Wiesz co on jej zrobił?!.
-Wyluzuj. Alex jest zwykłym chłopakiem...
Zayn syknął tylko:
-Nie wpuszczę go do domu.
-Wejdę sam.
Dźwięk zamykanych drzwi. Chwilę później w salonie pojawił się Mateusz.
-Bella?.
Spojrzałam na niego z bólem. :
-Tak?
-Możemy porozmawiać?.
-Amm...
Do rozmowy wtrącił się Louis. :
-Wyjdźcie do ogrodu. - nie zdawał sobie najwidoczniej sprawy z kim przyszedł mój "przyjaciel"...
Wychodząc szklanymi drzwiami na dwór obróciłam się i spojrzałam na chłopaka. Z moich ust wydobyło się tylko ciche :
-Co?
-Chcę porozmawiać skarbie...
Nigdy wcześniej tak do mnie nie mówił. Zachowywał się zupełnie inaczej...
-Dlaczego się nie odzywałeś? -spytałam beznamiętnie jednocześnie wbijając wzrok w ziemię.
-Musiałem poukładać sobie to wszystko co stało się między nami tamtego dnia w samochodzie. I.... I teraz już wiem, że jesteś dla mnie ważna. Tak samo jak dla mojego przyjaciela Alexa...
Przytulił mnie i złapał moją dłoń...
Wyrwałam ją i pokazałam mu nadgarstek z blizną. :
-Nie powiedział ci co zrobił?!.
-Powiedział. To była tylko zabawa!.
-Tylko zabawa??!. Gdyby nie Niall leżałabym tam teraz i wykrwawiała się na śmierć....
Z góry dochodziły jeszcze dźwięki kłótni między chłopakami. Słychać było jednak trzy głosy. Najwidoczniej Louis nie wytrzymał i wtrącił się między blondyna a loczka... :
-Znowu ten pieprzony Niall. Zawsze wiedziałem, że będą z nim problemy.
-Nie mów tak o nim.
-Bo co?. - przysunął się do mnie bliżej tak, że czułam jego oddech na swojej szyi.
-Liam?... -chłopak nie odpowiedział. Ciągnęłam rozmowę dalej. :
-Bo... jest dla mnie ważny...
-Ważniejszy niż ja?. - chuchnął mi w twarz. Poczułam tylko alkohol i papierosy. Odsunęłam się od niego.
-Tak. Ważniejszy. Jest dla mnie kimś więcej...- wiedziałam, że jest pijany i nie powinnam była tego mówić a jednak...
Przycisnął mnie do ściany, spojrzał na mnie z wściekłością w oczach i podniósł rękę z zamiarem uderzenia mnie. Byłam pewna, że zaboli cholernie więc przymknęłam powieki.... Nic. Nie poczułam zupełnie nic. Nieśmiało otworzyłam oczy i ujrzałam Zayna podtrzymującego od tyłu jego dłoń. :
-Nigdy więcej nie waż się podnosić ręki na żadną dziewczynę a w szczególności na Bellę w mojej obecności. Nie pozwolę ci jej zranić. Rozumiesz??..... Puścił jego dłoń.
Mateusz prychnął i szybkim krokiem wszedł do domu. W mojej głowie jeszcze przez chwilę pobrzmiewał dźwięk trzaśnięcia drzwiami.... Wyszedł.
...
-Co za s.....
-Louis!. Przerwałam mu i oparłam głowę o ramię Harrego...
Razem z piątką chłopaków siedziałam w salonie i przysłuchiwałam się ich rozmowie... Mówili bardzo cicho, prawie szepcąc jednak wyłapywałam pojedyncze słowa. :
"Co robimy?", "Niall ty..." , "Przestań", "Nie możemy jej.."...
-Bello? - pierwszy odezwał się blondyn.
-Hmm?. - otarłam pojedynczą łzę i spojrzałam dyskretnie na Zayna. Wpatrywał się tępo w przestrzeń.
-Wprowadzisz się do nas na tydzień, może dwa. Nie możemy zostawić cię teraz samej. Pojadę razem z Zaynem i Louisem po twoje rzeczy.- spojrzał na mnie z troską. Był taki....
Brunet warknął tylko :
-Dlaczego akurat ze mną?
-Zayn- spokojnym głosem odezwał się Lou... - proszę...
Chłopak błyskawicznie poderwał się z kanapy, rzucił tylko : "Czekam w samochodzie" i wyszedł z domu....
...
Oczami Harrego:

Razem z Bellą leżeliśmy na łóżku w moim pokoju: (http://www.extrapunkt.pl/sypialnia-ahmat/5111/produkt.htm) i oglądaliśmy film. Dziewczyna opierała się głową o moją klatkę piersiową. Bawiłem się jej prostymi, brązowymi włosami jednocześnie myśląc o Louisie. Wiedziałem, że łączyło nas coś więcej niż tylko przyjaźń jednak nie byłem pewny moich uczuć co do niego. Czy naprawdę byłem gejem?. Zawsze odpowiadało mi towarzystwo dziewczyn jednak nigdy nie byłem zakochany w żadnej na tyle aby utrzymać z nią stały związek....Musiałem być pewny tego co czuję aby nie zranić swojego najlepszego przyjaciela.... Larry Stylinson...
Louis Tomlinson.... na samą myśl o tym chłopaku moje kąciki ust unosiły się do góry... :
-O czym myślisz?. - zapytała nagle.
-O Louisie.
Spojrzała mi prosto w oczy. Była piękna, tajemnicza... po prostu miała w sobie to coś ale nic poza tym. Traktowałem ją jak przyjaciółkę ponieważ moje serce było zajęte przez kogoś innego a ona uważała mnie tylko za przyjaciela. Odpowiadało mi jej towarzystwo.
-Myślisz, że on coś do mnie czuję? - zapytałem z nadzieją w głosie.
-Jestem pewna, że tak. Dużo mówi o tobie. - Moje oczy zabłyszczały a ona najwidoczniej zauważyła to ponieważ uśmiechnęła się promiennie...
-A ty?.
-Co ja?
-Widzę, jak patrzysz na Nialla i wiem, że czujesz do niego to samo co on do ciebie.
-To chyba jednak nie to samo.. - wyraźnie posmutniała.
-Dlaczego tak uważasz?.
-Harry. Ja go kocham, a on na każdym kroku daje mi do zrozumienia, że jestem dla niego nikim i, że mnie nienawidzi. Zastanawiam się czasem po co za pierwszym razem mi pomógł.. gdyby tego nie zrobił, nie mielibyście teraz przeze mnie takich problemów... Bez wątpienia powinnam wynieść się z waszego życia.
-Mylisz się. Niall po prostu nie chcę dać po sobie poznać, że mu na tobie zależy. Uważa, że taka dziewczyna jak ty nigdy nie chciałaby być z nim. Twierdzi, że jest beznadziejny i nie ma nawet po co się starać.
-Myślisz, że naprawdę coś do mnie czuję?.
-Czy gdyby tak nie było, mówił by o tobie bez przerwy?. Chyba nie. Jeżeli tylko chcesz możesz zapytać chłopaków. Pierwszy raz kiedy zabraliśmy cię od Alexa, Telisa i innych , Niall całą drogę trzymał cię na kolanach, nie spuszczając z Ciebie wzroku ani na sekundę. Powiedział, że nie jesteś mu obojętna. On naprawdę cię kocha...
Poczułem, że dziewczyna przyciska się do mnie mocniej więc odruchowo objąłem ją ramieniem... :
-Dziękuję Harry. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
Uśmiechnąłem się tylko....
...
Obudził mnie trzask drzwi. Spojrzałem na zegarek ale nie dojrzałem nic oprócz zamazanych cyfr. Przetarłem oczy i spojrzałem ponownie. 17:43... Odruchowo popatrzyłem w dół. Cały czas przytulała się do mnie Bella. Tak słodko spała... Mamrotała przez sen. Jedynym słowem jakie udało mi się wyłapać było : "Niall". Nie chciałem jej budzić, jednak poczułem nieopartą chęć sprawdzenia czy chłopcy już wrócili.
Szepnąłem jej do ucha: "Królewno. Wstawaj". Nie musiałem długo czekać na jej reakcje. Dziewczyna momentalnie się podniosła i spojrzała na mnie z uśmiechem, ponownie przyciskając się do mnie. Znów objąłem ją ramieniem... Miałem nadzieję, że Louis nie będzie zazdrosny jeśli się o tym dowie. W końcu postanowiłem mu powiedzieć co do niego czuję....
Do pokoju wpadł Lou i Niall. Blondyn w jednej ręce trzymał niebiesko-białą walizkę z napisem : "Damn Love" a w drugiej paczkę żelek. Myślałem, że po zobaczeniu nas w takiej sytuacji zachowa się zupełnie inaczej. W jego zachowaniu nie dostrzegłem jednak nic dziwnego. Po zobaczeniu nas, na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Zwyczajnie podszedł do łóżka i siadając na jego skraju wyjął z paczki żelkowego misia....
Lou jak zwykle miał dobry humor. Podbiegł do nas krzyknął : "Mój kochany loczek!. Tęskniłeś?", dał mi buziaka w policzek i ułożył się wygodnie koło mnie, wbijając wzrok w telewizor.
Nie zważając na obecność Nialla oraz Belli odpowiedziałem:
-Oczywiście, że tak skarbeńku. -zmierzwiłem mu włosy.
Zaskoczyło go to pieszczotliwe wyrażenie wydobywające się z moich ust, jednak widziałem, że był szczęśliwy...
...
Oczami Belli :

Zauważyłam, że Louis i Harry chcą zostać sami więc, spojrzałam w stronę Nialla a ten kiwnął znacząco głową. Wstałam z łóżka, chwyciłam za rączkę walizki i razem z blondynem wyszłam z pokoju.
...
"Mniam", "Pięknie pachnie". Z każdej strony dochodziły mnie głosy pięciu żarłoków, siedzących przy stole w jadalni. Postawiłam przed nimi talerz z kilkudziesięcioma naleśnikami i dosiadłam się do nich. Nie miałam apetytu. Samo patrzenie na najcudowniejsze osoby, którym smakowało przyrządzone przez Ciebie jedzenie sprawiało niepohamowaną radość. Jedynie Zayn grzebał widelcem w cieście i wpatrywał się tempo w talerz...
...
Zostawiając chłopców samych w salonie udałam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam pod kojący prysznic. Namydliłam gąbkę jabłkowym, żelem wcierając go w ciało....
Wysuszyłam włosy i związałam je w niechlujny, wysoki koczek. Ubrałam, białe, damskie bokserki i błękitną, za dużą na mnie bluzkę należącą do Louisa. Na ramiona zarzuciłam tylko niebieską bluzę Nialla i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli już w piżamach oglądając jakiś film. Podeszłam do blondyna i oddałam mu bluzę. Gdy ją zdjęłam przeszedł mnie zimny dreszcz.. W odpowiedzi usłyszałam : "Nie ma mowy. Zatrzymaj ją. Poza tym, ślicznie ci w niebieskim". Blondyn narzucił mi ją z powrotem na ramiona. Poczułam jak się rumienię więc szybko odwróciłam głowę w drugą stronę...
Nagle Harry wstał z sofy i krzyknął: butelka!...
Gra była ciekawa dopóki nie padło pytanie o to kto z zebranych najbardziej mi się podoba. Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc, udałam, że jestem zmęczona i udałam się do pokoju.
...
Oczami Nialla:

Powiedziała, że jest zmęczona i poszła spać. Nie sądziłem jednak, że mówi prawdę więc pobiegłem za nią. Gdy wszedłem do pokoju leżała już na łóżku i smacznie spała... Podszedłem bliżej i kilka razy usłyszałem swoje imię. Uśmiechnąłem się pod nosem. Zbliżyłem się do jej twarzy, szepnąłem : "Zależy mi na tobie" i złożyłem na jej policzku delikatny pocałunek....
---------------------------------------------------------
Naszła mnie niesamowita wena na pisanie tego rozdziału.. Myślałam, że wyjdzie chociaż "dobry" no ale wyszedł jaki wyszedł. Ważne, że jest.
Nie wierzę *.* . Mnożycie się czy tylko mi się wydaję. ?. Wchodzę o 14 i co widzę? 200 wejść więcej niż o 11. : o
"Rzygam tęczą" . ♥♥♥
Przybyło obserwujących i komentarzy. Nie wierzę !. Jak wy to możecie czytać? : o . Eh, brak mi słów. Powiem tylko:
DZIĘKUJĘ I KOCHAM WAS ♥♥♥

Ps. Drogi anonimku, który do mnie pisał. Zastanów się najpierw 10 razy zanim coś powiesz. Zapytałaś/eś, dlaczego nie usunę komentarza pod poprzednią notką o treści: "gupie jak cała reszta". Zanim ci odpisałam uznałaś/eś, że jestem głupia ponieważ: "Nie usuwam tylko dlatego, że chcę mieć więcej komentarzy", i, że właśnie straciłam czytającego. Chciałabym to sprostować ponieważ to nieprawda. Nie trzymam tu tego komentarza aby było ich więcej, ale dlatego iż uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania i każdy może to komentować. Bardzo mi przykro, że jestem jaka jestem ale nie potrafię się dla ciebie zmienić.... .

GG:36990722
Pytania? .- http://www.wywiader.pl/kisssesme
Tagi: ROZDZIAŁ 13
25.04.2012 o godz. 18:31
Podeszłam do lady i wzięłam do ręki jabłko kiedy nagle… przeszedł mnie lodowaty dreszcz, powstały w wyniku podmuchu wiatru…
Odwróciłam głowę o kilka centymetrów w prawo i ujrzałam chłopaka o lazurowych tęczówkach. Patrzył mi prosto w oczy. Mogłam stać w takiej pozycji godzinami, jednak szybko odwróciłam wzrok i bez żadnych emocji podeszłam do napoi. Spojrzałam na butelkę z wodą i wyciągnęłam po nią rękę, ale nim się obejrzałam stała już na mojej tacy… :
-Dzięki.
-Nie ma sprawy - uśmiechnął się do mnie ciepło czego nie odwzajemniłam… poczułam na swojej ręce zimne palce chłopaka. Delikatnie złapał mój nadgarstek i przyjrzał się ranie, zaciskając usta ze złości. Nie patrząc na niego wyrwałam dłoń z uścisku i warknęłam: „puść”. Spojrzałam mu prosto w oczy, które kilka sekund wcześniej jeszcze błyszczały… malowała się w nich troska...
Przeniósł wzrok na mnie i zapytał uśmiechając się przyjaźnie :
-Co?.
-Nie mogę się połapać w twoich zmianach nastroju. – tym razem mówiąc to zachowałam spokój.
-Po prostu byłoby lepiej gdybyśmy się nie przyjaźnili. Możemy spróbować jednak powinnaś pamiętać, że przyjaźń ze mną to nic dobrego.
-Mam się w tym doszukiwać podtekstów? .-uśmiechnął się łobuzersko.
-Nie musisz. Po prostu próbuję uświadomić cię, że nie powinniśmy nawet ze sobą rozmawiać.
-W takim razie dlaczego jeszcze to robimy?. – miałam zamiar odejść jednak utonęłam w jego oczach….
...
Każdą przerwę spędzałam z Niallem. Wypytywał mnie o moją rodzinę, zwyczaje o to co lubię. Z każdą minutą moje uczucie do niego rosło.
-To do jutra przyjaciółko… - chłopak zawahał się jednak po dłuższej chwili podszedł do mnie i musnął dłonią mój policzek po czym odszedł w stronę samochodu…
Jeszcze kilka miesięcy temu, sam fakt, iż rozmawiałam z którymś z chłopaków z One Direction wywołałby u mnie napad radości. Teraz nie dostrzegałam w tym nic dziwnego … Cały czas nie mogłam w to uwierzyć. Bałam się, że to wszystko w jednej sekundzie po prostu zniknie….
...
Stanęłam przed drzwiami od domu i spojrzałam na Louisa. :
-Louis?.
-Tak?.
-Czy Zayna nie było w szkole przeze mnie?.
-Emm…. Nie. Zayn jest raczej typem samotnika. Jeśli stanie się coś co go zaboli po prostu odizolowuję się od świata i musi zostać sam..
-Mhm…- wiedziałam, że kłamię. Nie chciałam dać tego jednak po sobie poznać więc szybko zmieniłam temat.
-Uważasz, że powinnam zmienić coś w swoim wyglądzie? – wyraźnie zbiłam go tym pytaniem z tropu.
-Mówiłem ci to już ale powtórzę znowu. Gdybym nie był zakochany w Harrym to cholernie bym się o Ciebie starał. Co nie znaczy, że wcale mnie nie pociągasz… - zachichotał.
-Nie ważne. Nie było pytania. – moje kąciki ust również uniosły się w górę.
-Dlaczego pytasz?.
-Amm… tak sobie… bez powodu…
-Bella….
-Po prostu chciałam znać twoją opinię. – uśmiechnęłam się, przytuliłam go na pożegnanie mówiąc : mam nadzieję, że Larry zaistnieję i weszłam do domu…
Zdjęłam tenisówki, rzuciłam torbę na podłogę i podbiegłam do okna. Ujrzałam czarne odjeżdżające spod mojego domu auto…. Czy to się działo naprawdę ?. Czy najpopularniejszy zespół świata rzeczywiście odwoził mnie po lekcjach?. Bez wątpienia miałam cholerne szczęście…
...
Ubrana w krótką, białą, posrebrzaną i obcisłą sukienkę z dużym dekoltem, na dziesięcio-centymetrowych obcasach, z pomalowanymi na czarno oczami i czerwoną szminką na ustach weszłam do wielkiego klubu. Podejmowałam tą decyzję bardzo długo jednak musiałam spłacić Niallowi dług jaki zapłacił Alexowi byleby tylko mnie nie tknął. Wciąż nie rozumiałam dlaczego to zrobił…. Nie miałam wtedy jednak ani ochoty ani czasu na myślenie o nim więc wsłuchałam się w muzykę i podeszłam do baru. Barman nie pytając mnie nawet o wiek postawił przede mną kieliszek wódki puszczając w moją stronę oczko…
Jeden, dwa, trzy cztery kieliszki… w mojej głowie zaszumiało od nadmiaru alkoholu. Rozejrzałam się po klubie. Tak. Bez wątpienia, tam życie zaczynało się po 22… Mój wzrok zatrzymał się na przystojnym…, na oko dwudziesto-paro latku. Wyglądało na to, że miał pieniądze. Tamtego wieczoru nie liczyło się dla mnie nic oprócz nich…
Przecisnęłam się przez tańczący tłum i podeszłam do mężczyzny przygryzając wargę…
Alkohol najwidoczniej zadziałał bo bez żadnego skrępowania przybliżyłam się do faceta i szepnęłam mu do ucha:
-Jesteś tu sam?. – zrozumiał o co mi chodzi i zapytał:
-Nie jesteś za młoda?. – zaśmiał się, jednak widziałam w jego oczach pożądanie i wiedziałam, że mi ulegnie.
-Im młodsza tym chyba lepsza prawda?. – oblizałam usta i poczułam na biodrach jego ręce. Nie widziałam co się ze mną działo. Byłam pewna, że wypiłam dużo, ale świadoma tego co robię nie przerywałam…
Nim się obejrzałam znaleźliśmy się na dworze. Zupełnie przypadkiem spojrzałam na zegarek na ręce bruneta. 01:17 . Cholera. Wszystko strasznie szybko zleciało. Na ulicy było pusto. Ani jednej osoby, która mogłaby nam przeszkodzić. Bez wstydu oparłam się o budynek i pokiwałam na mężczyznę palcem. Nie trzeba było długo czekać na jego reakcje bo od razu podszedł do mnie i przycisnął mnie do ściany. Nie czekając na żaden znak wpiłam się w jego usta i spojrzałam mu w oczy. Malowało się w nich pożądanie. Poczułam na skórze chłód. Góry mojej sukienki praktycznie już nie było, a dół też miał zaraz zniknąć. W pewnej chwili przypomniałam sobie twarz Nialla. Tego słodkiego, niewinnego blondyna… Poczułam się jak dziwka. Mogłam poczekać kilka dni na powrót rodziców do domu i wziąć od nich pieniądze aby spłacić dług chłopakowi ale mimo to postawiłam na swoim i zaraz miało dojść do bliskiego kontaktu między mną a zupełnie obcym mi mężczyzną…
Chciałam powiedzieć : „ Puść mnie” ale nie mogłam wyswobodzić się z jego uścisku…
W końcu udało mi się odsunąć od jego ust. Poczułam lodowate ręce pod resztkami mojej sukienki i krzyknęłam ale ten zasłonił mi usta i powiedział tylko: „ Zamknij się!!”. Alkohol powoli przestawał działać i coraz bardziej zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego co się działo. Z moich oczu, stróżkami zaczęły ciec łzy….
Usłyszałam tylko niesamowicie głośny pisk i spojrzałam w stronę z, której dochodził. Zza rogu wyłonił się zdyszany Niall. Spojrzał na mnie a potem przeniósł wzrok na mężczyznę, który właśnie przyssał się do moich ust. Chłopak nie wytrzymał. Podbiegł do nas i uderzył go pięścią w twarz a ten upadł.
Nikt nie mógł przewidzieć mojej reakcji. Podbiegłam do blondyna, przytuliłam go z całej siły i szepnęłam mu do ucha : „Błagam zabierz mnie stąd”. Poczułam, że okrywa mnie swoją bluzą i łapie za dłoń…
Pokierowana przez Nialla wsiadłam do wielkiego samochodu a ten usiadł za kierownicą i ruszył. Oparłam głowę o jego ramię jednocześnie wdychając piękny zapach jego perfum.
...
„Bella. Chodź” – usłyszałam i posłusznie wysiadłam z auta. Przeszłam kilka kroków objęta ramieniem przez Nialla i znalazłam się razem z nim w domu One Direction….
„Niall??!”, „Co tu robicie?!”, „Co się stało?!!” z każdej strony padały pytania. Zaprowadzona przez Liama do salonu usiadłam w kucki na skórzanym fotelu i usłyszałam:
-Harry ty idioto!!!. Jak mogliście ją samą zostawić??!!.
-Uspokój się!. Nie wiedzieliśmy, że zrobi coś takiego!.
Poderwałam się z miejsca i pobiegłam w stronę Nialla, który razem z Harrym na mój widok poszedł na górę. Stałam przed schodami jeszcze przez chwilę , przysłuchując się ich kłótni jednak w końcu przeniosłam wzrok na Liama, siedzącego w salonie i oglądającego jakiś film. Wiedziałam, że włączony telewizor to tylko przykrywka ale tak naprawdę nasłuchiwał czy nie wybiegnę zaraz z domu z płaczem, aby w razie czego pobiec za mną…
Podeszłam do Louisa a z moich ust wydobyło się tylko: „Przepraszam!”. W odpowiedzi usłyszałam: „To nie twoja wina. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiliśmy. Posłuchaj uważnie. Muszę ci to powiedzieć. Niall cię…. Niall coś do cieb….” Nie dokończył bo przerwałam mu w połowię zdania. :
-Zrobiłam to aby oddać mu pieniądze. Musiałam.
-Niall nie oczekuję od ciebie pieniędzy. On….
-Louis ja go kocham!
-Możesz powtórzyć?
-Kocham go od początku. Czuję się winna tego, że nie możecie normalnie przeze mnie żyć. Powinnam zniknąć z waszego życia na zawsze.!- dławiłam się łzami.
-Nie możesz tego zrobić. Ten chłopak cholernie długo czekał na kogoś takiego jak ty!...
-Jak ja?- co to : „Jak ty” miało oznaczać??! . Czy blondyn czuł do mnie to damo co ja do niego??... Moje rozmyślania przerwał znajomy głos:
-Jak możesz być zakochana w takim dupku??!.
-Zayn??!!!
-Nie rozumiesz tego, że ja cię kocham??- jego oczy przepełnione były bólem.
-Jak to…..- Nie zdążyłam dokończyć bo chłopak podszedł do mnie i nie zważając na moje protesty wpił się w moje usta. Odepchnęłam go i ...
-------------------------------------------------------
* Na początek przepraszam, że taki... hmm. Wstrętny? . Za dużo akcji?. Mam nadzieję, że nie będzie przez to mniej czytających :c
*Dwa rozdziały w ciągu dwóch dni?. No to zaszalałam. Nie byłoby tak gdybyście mnie wszyscy tak bardzo nie prosili.c: Jeśli wszystko dobrze pójdzie to dodam rozdział we wtorek albo w środę : o .nie wierzę.
*Dziękuję za komentarze♥, za obserwujących♥, za wejścia i wgl. za wszystko. ♥♥♥♥ JESTEŚCIE KOCHANI. : ****
* A tak przy okazji... nie wiem skąd bierze się u was ta pozytywna energia ale jest zaraźliwa. ♥ Najbardziej rozbawiają mnie komentarze i pisanie do mnie rzeczy w stylu : "myślałam, że wywalę laptop przez okno" albo " zaraz rozwalę monitor klawiaturę i myszkę jak Maciek z klanu" .
TO NAPRAWDĘ JEST ZARAŹLIWE , ALE DZIĘKUJĘ ♥♥♥.

GG. 36990722
Pytania? ; http://www.wywiader.pl/kisssesme
Tagi: ♥♥♥
22.04.2012 o godz. 19:12
http://www.youtube.com/watch?v=8IHFVn0sv14 ♥♥♥

ROZDZIAŁ 11.

Cholera.
Kilkanaście metrów dalej, przy końcu ulicy gdzie nie dochodził już wieczorny blask, z papierosem w dłoni stał Alex razem z przyjaciółmi. Rozpoznałam go po charakterystycznej bliźnie nad brwią…
Ciekawiło mnie skąd na jego twarzy wzięła się ta blizna. Chłopak nie był raczej typem romantyka więc bardzo możliwe było, że wynikła z jakiejś bójki…
Planowałam przejść niezauważona na drugą stronę i wrócić do domu gdy nagle usłyszałam: „ Hej Alex!. Czy to nie ona??!”. Bez wątpienia głos należał do Shana…
Dziwnie czułam się znając imiona należące do chłopaków. W końcu widziałam ich na oczy tylko raz, ale rzeczy, które ze mną robili ciągle nie dawały o sobie zapomnieć. Nie dało się tak po prostu wymazać tego wszystkiego z pamięci. To było dla mnie za trudne…
Bałam się ich. Wiedziałam do czego są zdolni ale mimo to spojrzałam w ich stronę…
Ucieszyło mnie to, że była ich tylko trójka jednak wiedziałam, że gdyby tylko chcieli, nawet pojedynczo zdołaliby zrobić to na co mieli ochotę.
Przyspieszyłam. Kątem oka ujrzałam, że szepcą coś między sobą, nie ruszając się ani o milimetr z miejsca. W mojej głowie na chwilę zawitała myśl typu : „Może zdążę uciec przed nimi skoro nie ruszyli się z miejsca?”….
Po chwili jednak zdałam sobie sprawę, że jeśli nawet pragnęłabym tego to nigdy by mi nie odpuścili….
Odwróciłam się. W Okół nie było ani jednej żywej duszy. Od czasu do czasu ulicą przejeżdżał tylko jakiś samochód. Zastanawiało mnie to gdzie są moi „prześladowcy”. Miałam nadzieję, że zostawili mnie w spokoju….

Skręciłam w wąską uliczkę i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że byłam głupia… Nie pomyślałam o tym, że mogli pójść okrężną drogą. Ponownie spojrzałam za siebie. Tym razem nie miałam dokąd uciec.
Najzwyczajniej w świecie byłam ich ofiarą…. Kilka metrów przede mną przygryzając wargę stał Alex i śmiejący się Shane. Za mną z butelką po piwie i papierosem w drugiej dłoni stał Telis….
Zacisnęłam pięści i ruszyłam przed siebie. Nie przeszłam kilku metrów gdy usłyszałam głos chłopaka z blizną :
-Oooo, znowu się spotykamy skarbie?. A już się bałem, że nigdy więcej Cię nie zobaczę. Chociaż… to nie byłoby możliwe bo zawsze kończę to co zaczynam. Tak będzie z tobą. – Wyraźnie zaakcentował słowo „zawsze”…
Dźwięk bitej butelki… Błyskawicznie odwróciłam się do tyłu. Ujrzałam śmiejącego się Telisa a w Okół niego rozbite szkło.
Byłam tak zajęta wpatrywaniem się w bruneta, że nie zauważyłam kiedy podszedł do mnie i od tyłu złapał Alex. Poczułam jego rękę na swojej talii, biodrach… zjeżdżał dłonią coraz niżej…
Przeszły mnie ciarki. Chłopak szepnął mi do ucha: „ A teraz dokończymy to co zaczęliśmy”.
Sparaliżowana strachem dojrzałam tylko Telisa schylającego się i podnoszącego jedno z rozbitych i leżących dookoła szkieł…
Ktoś prychnął…
-Mam nadzieję, że dzisiaj to skończymy! – krzyknął z oddali Shane. Jego sylwetka majaczyła w ciemnościach.
-Wyluzuj. Nie ucieknie nam już- dość głośno odpowiedział mu Alex.
Poczułam, że ściska mnie mocno swoimi umięśnionymi ramionami. Nie miałam szans, żeby się wyrwać. Mogłam tylko krzyczeć ale strach sparaliżował mnie na tyle, że nie dałabym rady zrobić nawet tego.
Jak na tę porę dnia było wyjątkowo ciemno. Dojrzałam jednak podchodzącego do mnie ze szkłem w dłoni Telisa. Chłopak przytrzymał moją lewą rękę, a do nadgarstka przyłożył szkło mówiąc:
-Hmm… co by tu… mam pomysł!.
-Telis!. Nie wkurzaj mnie bo zrobię to sam i ….
Nie usłyszałam końca zdania… W mój nadgarstek wbiło się coś ostrego. Automatycznie przestałam się rzucać. Poczułam ciepłe stróżki krwi spływające po mojej ręce. Czerwona pulsująca ciesz wywierała na moje uszy ciśnienie nie do wytrzymania. Trzymający mnie dotąd w żelaznym uścisku Alex rozluźnił ramiona odskakując kilka metrów w tył razem z Telisem i Shanem. Osunęłam się na ziemie. Przymknęłam oczy a kiedy je na powrót otwarłam ujrzałam oślepiająco białe światła samochodu….
Wszystko widziałam bardzo wyraźnie ale czułam się jakbym była pod wodą. Udało mi się usłyszeć tylko głos Liama: „ Harry! Weź ją do samochodu!”. Odpłynęłam. Powoli traciłam świadomość co dzieję się dookoła mnie. W pewnym momencie poczułam się niesamowicie lekko. Jakbym unosiła się w powietrzu…

Kolejny raz osoby, które kochałam uratowały mi życie. Byłam pewna, że chłopcy żałowali tego tak samo jak wcześniej Niall. Gdyby nie udało im się mi pomóc nie byłoby żadnej różnicy. Jedna beznadziejna osoba mniej….
W pełni odzyskując świadomość otworzyłam oczy. Momentalnie chciałam podnieść się do pozycji siedzącej ale nie pozwoliły mi na to przytrzymujące mnie ręce. Rozpoznałam miejsce w którym byłam. Jechałam tym samym samochodem należącym do One Direction co poprzednio…
Louis siedzący obok Liama, który prowadził pojazd dyskutował z nim o czymś zawzięcie. Siedziałam Harremu podtrzymującemu mnie na kolanach. Zayn znajdował się po naszej lewej stronie. Trzymał moją rękę… błyskawicznie obrazy z tamtego wieczoru wróciły do mojej podświadomości…
-Co się stało, gdzie ja jest… - wyrwałam dłoń z uścisku Zayna i dopiero wtedy poczułam jak bardzo pieczę mnie nadgarstek. W Okół niego obwiązaną miałam małą, całą zakrwawioną szmatkę. Położyłam rękę z powrotem na kolana muzułmanina i usłyszałam głos Harrego : „Nie ruszaj ręką bo będzie piec jeszcze bardziej. Jesteś już bezpieczna”…
Niall siedzący z lewej strony Zayna prychnął a rozmowa ucichła. Blondyn włączył na swoim telefonie piosenkę nie przejmując się naszą obecnością. Widział, że Louisa zdenerwowała grająca muzyka więc zgłośnił piosenkę jeszcze bardziej…
Przeniosłam wzrok na błękitnookiego. Wpatrywał się tempo z zaciśniętymi ustami i gniewem w oczach w obrazy za oknem samochodu. Nie spojrzał na mnie ani razu…
Pierwszy odezwał się Liam:
-Niall. Proszę ścisz to.
-Nie- warknął.
Do rozmowy włączył się Zayn:
-Niall. Nie wyżywaj się na nas ani na Belli. Wiemy co czujesz. – Na dźwięk mojego imienia chłopak skamieniał i zacisnął pięść..
-Myślisz, że wiesz co czuję??. Nie masz pojęcia!. Nie wiesz co czuję i nie wiesz jak się czuję. Nie wiecie o czym myślę i co chcę zrobić. Nie wiecie o mnie nic!. – widać było, że resztkami sił powstrzymywał się od wykrzyczenia nam wszystkie co myślał w twarz i od uderzenia Zayna oraz chłopaków…
Blondyn z całej siły zacisnął pięść i uderzył w przyciemnianą szybę samochodu, która zadrżała od nacisku. Przestraszyłam się go. Zawsze wydawał mi się delikatną osobą ale wtedy pokazał swoje prawdziwe obliczę….
Liam zatrzymał samochód…. W końcu odezwał się Harry :
-Niall.. – nie dokończył bo chłopak przerwał mu :
- Zamknij się!. Nigdy nic o mnie nie wiedzieliście!. Nie macie pojęcia jak jest mi ciężko!. – po jego policzku spłynęła pojedyncza łza ale otarł ją szybko i wysiadł z samochodu trzaskając drzwiami. Nastała nieprzyjemna cisza. Wszyscy baliśmy się odezwać. Atmosfera była wystarczająco napięta… Chciałam coś powiedzieć ale przerwał mi Zayn mówiący : „Doskonale wiem co czuję Niall. Przepraszam”. Chłopak szybko wysiadł z samochodu zrzucając ze swoich kolan moją rękę.. Zostało po nim tylko puste miejsce…
Po dziesięciu minutach dotarliśmy pod mój dom. Złapałam za klamkę samochodu zakrwawioną ręką i syknęłam z bólu… Odwróciłam się i spojrzałam na Harrego. Patrzył na mnie swoimi zielonym oczami przepełnionymi troską. Miałam ochotę wtulić się w niego i rozpłakać jak małe bezbronne dziecko.
Wiedziałam jednak, że za dużo namieszałam już w ich życiu więc powiedziałam tylko: „Wydaję mi się, że jesteście strasznie zmęczeni. Chodźcie do środka. Moich rodziców nie ma.” Uśmiechnęłam się do nich ciepło ale odpowiedział mi tylko Louis : „Nie chcemy ci sprawiać kłopotów. Przeżyłaś o wiele więcej od nas. Powinnaś się położyć”. Nie dawałam za wygraną. Podeszłam do drzwi od strony kierowcy, otworzyłam je, wzięłam Liama za rękę i wyciągnęłam z auta. Usłyszałam tylko wzdychanie Louisa i spojrzałam na Harrego. Wydawało mi się, że był zadowolony tym iż zaprosiłam ich do środka… Moje kąciki ust mimowolnie uniosły się ku górze. Otworzyłam przed nimi drzwi i wpuściłam do salonu. Bez żadnych oporów rzucili się na białą skórzaną sofę i włączyli telewizor….
Zostawiłam chłopców samych i poszłam na górę do pokoju. Podeszłam do waniliowej komody w odcieniu dywanu i wyjęłam z niej czarne legginsy oraz luźną niebieską bluzkę z nadrukiem z super-mana należącą do Louisa. Zapomniałam mu ją oddać, ale miałam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe. Zgasiłam światło, wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki… Nalałam pełną wannę wody, zrzuciłam z siebie ubrania i zdjęłam z okaleczonej ręki małą szmatkę zawiązaną w celu zatamowania krwawienia… Weszłam do wanny i nie patrząc na pieczący nadgarstek zanurzyłam się po szyję w pianie…
Auu!! Cholera!!! – wrzasnęłam czując jak mydło powoli wnika w moją ranę. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. : „ Bella co się stało?. Wchodzę!”. To był Louis. Wychodząc powoli z wanny odkrzyknęłam tylko: „Nie Louis. Wszystko w porząd…”.- nie zdążyłam skończyć bo chłopak wszedł do łazienki… :
-No, no no.. co my tu mamy?. – puścił mi oczko.
-Louis!!!. Nie gap się tylko podaj mi ręcznik. Chyba nie chcesz, żebym przez cały czas stała przed tobą nago??!!.
-Jesteś pewna, że nie chcę ?. – uśmiechnął się łobuzersko.
-Louis! Proszę cię! – chłopak nie uległ i cały czas przyglądał mi się przygryzając wargę.
-Dobrze dobrze. – okrył mnie ręcznikiem. – Ale pamiętaj. Gdyby nie to że… nie ważne...
-Odwróć się i daj mi się ubrać.- chłopak posłusznie odwrócił się w stronę drzwi ale ja nie dałam za wygraną. :
-Louis?.
-Tak?.
-Proszę cię dokończ. Gdyby nie to, że?. Możesz mi zaufać. Pamiętaj.
-Gdyby nie to, że jestem w kimś zakochany, to starałbym się o ciebie, bo jesteś naprawdę świetną dziewczyną.
-Dziękuję ale dobrze wiesz, że to nieprawda. Zakochany?... W kim?. Jeśli nie chcesz nie odpowiadaj .
-Nie chodzi o to, że nie chcę. Chodzi o to, że boję się reakcji twojej i ludzi.
-Louis. Zrozum, że jesteś dla mnie ważny i nie chcę cię skrzywdzić. Więc?..
-Jestem zakochany. Wiem, że to dziwne ale jestem zakochany w Harrym Stylesie.
-W Harrym? .
-Tak. Nie wiem co robić. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i chciałbym aby on wiedział co do niego czuję ale nie chcę zniszczyć tego co jest między nami.
-Powinieneś z nim szczerze porozmawiać. Zawsze możesz na mnie liczyć i nigdy nie będę kwestionować twojego wyboru. – Przytuliłam chłopaka a ten odwzajemnił to i szepnął mi do ucha : „Dziękuję”. Chciałam odpowiedzieć : „Nie ma sprawy”, ale nim się obejrzałam siedziałam już na plecach Louisa. Krzyknął tylko: „Trzymaj się mocno czepiaku” i błyskawicznie zbiegł po schodach…
Zeszłam z jego pleców i usiadłam koło Liama na sofie. Oglądaliśmy jakiś durną komedię. Spojrzałam do tyłu ale Harrego z Louisem już nie było. Chłopak najwyraźniej wziął moją radę do serca i postanowił porozmawiać z Hazzą. Przerwałam niezręczną ciszę i odezwałam się do Liama:
-Liam ja…
-Nie martw się. Przejdzie im. To nie twoja wina. Możesz być już spokojna. Żaden z tych chłopaków nie dotknie cie już nigdy, dzięki Niallowi… cholera. Miałem ci nic nie mówić….
-O czym?!.
-….
-O czym miałeś mi nie mówić.?!!.
-Niall mnie zabiję… Nie wiesz tego ode mnie. Zapłacił Alexowi tysiąc dolarów żeby już nigdy cię nie tknął.
-Dlaczego?. Po co on robi to wszystko?. Gdyby wtedy mnie nie uratował nie mielibyście dzisiaj tych wszystkich problemów. To przeze mnie. Przepraszam… -dławiłam się łzami. Chłopak objął mnie ramieniem a ja nie potrafiłam pohamować płaczu…
….
Obudziłam się na kanapie w salonie. Bolała mnie głowa, a ręka niemiłosiernie piekła. Spojrzałam na stół. Leżała na nim mała karteczka złożona starannie na pół. Wzięłam świstek papieru do ręki i zaczęłam czytać :
„ Zasnęłaś a ja nie miałem serca cię budzić. Pamiętaj, że to nie twoja wina. Mam nadzieję, że nie będziesz na mnie zła. Posmarowałem ci kremem nadgarstek. Powinno pomóc. Jeśli będzie piec to znaczy, że rana zaczyna się goić. W kuchni na stole masz kanapki. O 7:50 wyjdź przed dom. Całusy”. Liam.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i spojrzałam na obwiniętą bandażem rękę. Zdjęłam opatrunek i niechętnie spojrzałam na ranę. Spodziewałam się małego draśnięcia ale pomyliłam się. Na nadgarstku wypisane miałam słowo : „EVER” . Wypisane to mało powiedziane. Była to po prostu blizna która miała zostać na mojej skórze do końca życia. Ever, ever… przypomniałam sobie jak Alex mówił mi że zawsze kończy to co zaczyna. Telis, dzięki któremu mój nadgarstek miał być oszpecony już na zawsze, miał nieziemski charakter pisma. Każda litera napisu była idealna…. Naprawdę byłam aż tak chora psychicznie?. Chłopak chciał mnie razem z przyjaciółmi zabić a ja myślałam o jego piśmie… Spojrzałam na zegarek. 07.07 . Po mojej głowie przemknęła myśl : „Ktoś mnie kocha” . Tak. Z pewnością byłam niezrównoważona…
Umyłam i wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż i udałam się do pokoju. Podeszłam do szafy i ujrzałam małą karteczkę wiszącą na drzwiczkach. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam : „ Dziękuję. Naprawdę potrafisz pomóc”. - Louis. Kąciki moich ust uniosły się momentalnie do góry. Ubrałam się, spakowałam do szkoły i wyszłam przed dom. Skręciłam w róg i ujrzałam wielkie czarne auto z przyciemnianymi szybami. Wiedziałam kto będzie czekał w środku. Otworzyłam drzwi samochodu i ujrzałam Liama za kierownicą oraz Harrego i Louisa siedzących z tyłu. Bez zastanowienia rozsiadłam się koło Liama i uśmiechnęłam się do niego ciepło. W środku jednak czułam się okropnie bo wiedziałam, że Nialla i Zayna razem z chłopcami nie ma przeze mnie…

Wysiadłam z samochodu i przysunęłam się bliżej Liama, Harrego i Louisa. Nie obeszło się bez wścibskich i zazdrosnych spojrzeń innych uczniów… Barbie… ujrzałam przyglądającą mi się Karolinę razem z przyjaciółkami…. Blizna zapiekła… Odwróciłam wzrok i razem z chłopakami udałam się w kierunku szkoły. Weszliśmy do stołówki. Podziękowałam Liamowi po cichu za to, iż uświadomił mnie, że Niall zapłacił Alexowi tysiąc dolarów… Cały czas nie mogłam w to uwierzyć. Po co to zrobił?....
Podeszłam do lady i wzięłam do ręki jabłko kiedy nagle….
----------------------------------------------
*Hmm... macie ten nieszczęsny rozdział. Wiem, że jest gówniany ale podziękujcie mojemu kochanemu katowi Patrycji
:***, która nie pozwoliła mi podzielić tego na dwie części i wyszedł jaki wyszedł :cc. i tak cię uwielbiam ♥ .
*Ola i Patrycja: przepraszam, że chciałyście przeze mnie rozwalić monitor, klawiaturę, i myszkę ale mówiłam prawdę! .:c.
*Dziękuję za wejścia.♥
Dziękuję za komentowanie.♥
Dziękuję za obserwujących.♥
Dziękuję za to że jesteście. ♥
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO. KOCHAM WAS. JESTEŚCIE NAJCUDOWNIEJSZYMI LUDŹMI.♥♥♥♥ : ***
Tagi: ROZDZIAŁ 11
21.04.2012 o godz. 16:40

...

*Hmmm... od czego by tu zacząć... może:
Nie wiem kiedy dodam rozdział.. może za tydzień, może dwa... Nie mam pojęcia.
*Sophie123 : Na pewno będzie lepiej!. Masz w to wierzyć!!. Jeszcze raz przepraszam!. :c
*Dziękuję tym... kilku osobom, które bez żadnego skrępowania pisały do mnie tak cholernie "MIŁE" rzeczy na gg -,-. Nie skomentuję tego bo po prostu brak mi słów. Jestem jaka jestem. Przepraszam ale nie potrafię się dla was zmienić.
*DZIĘKUJĘ ludziom którzy czytają i komentują to gówno. To naprawdę motywuję do dalszego pisania.♥
*Dziękuję ludziom z którymi mogę popisać na gg szczerzej niż z osobami które były dla mnie kiedyś tak cholernie ważne.♥
DZIĘKUJĘ. ♥♥♥

Dlaczego osoby na, których zawsze tak cholernie nam zależy okazują się takimi dupkami?!.

pytania? : http://www.wywiader.pl/kisssesme
GG: 36990722
Tagi: ...
15.04.2012 o godz. 17:33
http://www.youtube.com/watch?v=pLtmQ5wVRck♥♥♥

ROZDZIAŁ 10.

Kiedy nagle... do sali, z wielkim uśmiechem na podstarzałych już ustach, wbiegł zdyszany nauczyciel.
Oznajmił nam, iż przyjechała jego wielka miłość i na tej lekcji możemy zająć się czym tylko chcemy...
Kątem oka zauważyłam, że chłopak, siedzący ze mną w ławce...
Sarkastycznie uśmiechnęłam się sama do siebie, ale w moim sercu krył się cholerny ból.... Zawsze nazywałam Niall'a chłopakiem, którego kochałam, ale po tym co się stało kilka dni wcześniej zaczęłam mówić o nim po prostu: "chłopak siedzący ze mną w ławce"....
A więc... Kątem oka zauważyłam, że "chłopak siedzący ze mną w ławce" przygląda mi się od kilku minut. Nie miałam jednak najmniejszej ochoty patrzeć na niego więc zwyczajnie odwróciłam głowę w drugą stronę i spojrzałam w innym kierunku...
Ujrzałam cztery pary przyglądających mi się oczu, należących do Harrego, Louisa, Zayna oraz Liama.
Uśmiechnęłam się do nich ciepło a oni odwdzięczyli się tym samym...
Nigdy specjalnych trudności nie sprawiało mi czytanie z ruchu warg więc bezproblemowo odebrałam wiadomość jaką chciał mi przekazać Zayn. Z jego ust wyczytałam tylko tyle: "Jak się czujesz?, Ty, ja, Harry, Louis i Liam musimy porozmawiać". Kiwnęłam głową na znak, że u mnie wszystko w porządku i przeniosłam wzrok na resztę chłopców...
Wszyscy poruszali głową, w dziwny sposób tak jakby chcieli powiedzieć mi spójrz w lewo...
Nie byłam do końca pewna czy chodziło im właśnie o to, jednak odruchowo spojrzałam na Nialla....Przyglądał mi się..
Lazur lub ocean... Bez wątpienia jego tęczówki miały kolor bliżej nieokreślonego błękitu. Jego błyszczące włosy wspaniale kontrastowały z połyskującymi oczami. Porcelanowa cera, oraz lekko zaczerwienione policzki bez wątpienia dodawały uroku, a twarz oświetlona przez promienie słońca wpadające przez okno, nadawała charakteru....
Gdybym tylko mogła, siedziałabym tak tonąc w jego oczach przez kilka godzin....
Ta twarz... wydawała mi się tak dobrze znana, jednak tak naprawdę nie wiedziałam o tym człowieku nic, prócz tego, że z każdym dniem moje uczucie do niego rosło...
Zawsze zastanawiało mnie czy Niall jest w rzeczywistości taki sam jak w wywiadach, w filmach czy na zdjęciach ..
Ciekawa byłam też czy naprawdę jest taki za jakiego się podaję czy próbuję ukryć siebie....
....
-Cześć. Przepraszam ostatnio nie miałam okazji się przedstawić. Niall Horan. Jesteś Bella?.
-Amm, Tak.
Czułam się jak sparaliżowana. Co miało oznaczać to "przepraszam ostatnio nie miałem okazji się przedstawić"?.
Na samą myśl chciało mi się śmiać. Przez moją głowę przelatywały tysiące różnych myśli...
Pierwsza. - Czy on naprawdę myślał, że mogłabym go nie znać?. Był przecież członkiem najbardziej znanego boysbandu na świecie. Poza tym to on uratował mi życie. Byłam pewna, iż żałował tego co zrobił ale w końcu tylko dzięki niemu nie leżałam na cmentarzu...
Druga. - Faktycznie nie miał okazji się przedstawić. Ale... ale po co miał przedstawiać się człowiekowi takiemu jak ja?. W końcu to przeze mnie wyprowadził się od swoich przyjaciół, rodziny i to przeze mnie nie przychodził do szkoły...
Jedno wiedziałam na pewno. Bezwarunkowo miał mnie w dupie a ja cały czas go kochałam. Był najważniejszą osobą w moim życiu.... Moje oczy momentalnie się zaszkliły. Miałam nadzieję, że tego nie zauważył. Pomyliłam się....
Chciał coś powiedzieć, ale natychmiast otarłam spływającą po moim policzku łzę i przerwałam mu:
-Nie było Cię.....-wyraźnie zbiłam go z tropu.
-Tak... Wyprowadziłem się i wyjechałem na parę dni. Sprawy osobiste...
Prychnęłam. Nie uszło to jego uwadze bo od razu spytał:
-Co?.
-Jestem pewna, że to nie przez sprawy osobiste, tylko przeze mnie... -spojrzałam na niego poważnie
-Tak myślisz?!- widać było, że rozzłościłam go.
-Nie. Ja tak nie myślę. Jestem tego pewna. Po prostu.... po prostu to wiem.
-Niczego nie wiesz. -Powiedział to bardzo cicho, niemalże szeptem, jednak każde słowo wypowiedział z ogromną dokładnością, co wyglądało jakby seryjny morderca pytał się swojej ofiary przed śmiercią: "Jakieś ostatnie życzenie?" .
Patrzył na mnie swoimi wielkimi, pięknymi oczyma tak jakby próbował właśnie przekonać mnie o swojej racji.
Byłam jednak pewna, że to przeze mnie nie może normalnie żyć i nie miałam zamiaru ulec...
Znów zahipnotyzował mnie swoim spojrzeniem. Wiedziałam, że powinnam odwrócić wzrok ale nie mogłam, nie potrafiłam..., nie chciałam....
Dzwonek....
Chłopak o lazurowych tęczówkach wybiegł z klasy razem z resztą zespołu zanim ktokolwiek zdążył spakować rzeczy do plecaka....
Wstałam z ławki i poczułam ciągnięcie za włosy. Powoli obróciłam się do tyłu i ujrzałam cztery plastiki przyglądające mi się z pogardą na wytapetowanych twarzach.
Każda z nich swoimi różowymi tipsami trzymała butelkę wody.
W pewnej chwili Karolina przybliżyła się do mnie znacznie i szepcząc mi do ucha słodkim głosikiem powiedziała: "Trzymaj się od naszych chłopców z daleka dziwko. Rozumiesz?" Spokojnie zabrała swoją twarz od mojej i uśmiechnęła się wywyższająco.
Nie wiedziałam co się ze mną działo ale naśladując głos wrednego plastika odpowiedziałam: "Nie mam zamiaru skarbie. Już nie uważasz, że są pedalsko-gejowscy kochanie?."
Dziewczyny najwyraźniej nie były przygotowane na to, że się im postawię, ponieważ dopiero po chwili uśmiechnęły się sarkastycznie mówiąc: "Jeszcze tego pożałujesz"....
Nie miałam ochoty dalej stać z ludźmi, którym przyjemność sprawiało niszczenie życia innym więc wolnym krokiem odeszłam od nich. Nie minęło jednak kilka sekund kiedy poczułam, że cała moja koszulka przemokła...
Uśmiechnęłam się wrednie i odwróciłam się. Spojrzałam na dłonie Karoliny. Butelka, którą w nich trzymała była pusta.
Z jej ust wydobyło się tylko chamskie: "Ups"....
Nie wytrzymałam. Delikatnie wyjęłam z rąk Marysi, Oli i Alicji pozostałe butelki i ponownie uśmiechając się wylałam je wszystkie na głowę mojej byłej przyjaciółki...
W klasie pozostało jeszcze kilka uczniów, którzy przyglądali się z niedaleka całej tej sytuacji. Na początku żaden z nich nawet nie odetchnął ale widząc spływające po twarzy dziewczyny czarno-pomarańczowe stróżki wszyscy zaczęli się śmiać...
Z moich ust wydobyło się chamskie : "Oj", po czym wyszłam cała mokra z klasy.
Idąc korytarzem znów nie obyło się bez wrednych komentarzy ludzi, jednak przypominając sobie widok ociekającej dziewczyny na mojej twarzy pojawił się uśmiech....
Zastanawiałam się tylko czy tego nie pożałuję. W końcu może gdybym wylała tylko jedną butelkę wody na jej bluzeczkę do pępka tak samo jak ona mi, a nie równo półtora litra na jej twarz...... Nie. Warto było.
Dopiero po kilku minutach chodzenia korytarzem poczułam jak bardzo jest mi zimno.
Cała moja bluza i koszulka były przemoczone a w szkole jak zwykle wszystkie kaloryfery były wyłączone...
Skręciłam za róg i ujrzałam Harrego, Nialla, Louisa i Liama kłócących się o coś zawzięcie.
Zayn stał oparty o ścianę i patrzył wściekle na Nialla....
Cofnęłam się o kilka kroków, ale zauważyli mnie....
Spojrzałam na blondyna i spytałam: "Możemy porozmawiać?."
Widziałam, że podszedł do mnie niechętnie.
-Co?.-jego tęczówki straciły blask i stały się matowe. Bez żadnego połysku. Popatrzyłam mu prosto w oczy. Nie kryło się w nich ani cienia zainteresowania jak z rana.
Wręcz przeciwnie. Dostrzegłam tą samą wrogość co u nich w domu...
-Dlaczego ciągle mnie okłamujesz?!. Mówisz, że nie żałujesz tego co zrobiłeś, ale tak naprawdę myślisz co innego. Na rękę byłoby ci gdybym teraz leżała martwa!.-znowu się rozkleiłam. Miałam ochotę uderzyć go w twarz a potem przytulić. Cholerna nadzieja.
-Nie masz pojęcia o czym myślę. Nie znasz mnie!-krzyknął rozwścieczony.
-A ty znasz samego siebie?!.- zapytałam przez łzy.
Pozostała czwórka przyglądała nam się z szeroko otwartymi oczyma. Jedynie Zayn patrzył na Nialla tak jakby zaraz miał do niego podbiec i pobić go...
Miałam ochotę zrobić to za niego. Wyciągnęłam rękę kiedy....
Podeszła do nas cała mokra Karolina. Nie zwracając na mnie uwagi, przepchnęła się do Nialla i wiedząc, że nie dam psychicznie rady kiedy to zrobi przyssała się do ust chłopaka którego kochałam....
Zawsze najbardziej bałam się tego momentu,że osoba na której mi tak cholernie zależy pokaże mi wprost, że nic do mnie nie czuję...
Tak naprawdę było to życie i wyłącznie Nialla i mógł mieć mnie w nosie, jednak nie potrafiłam dopuścić do siebie tej myśli....
Byłam przygotowana na to, że blondyn tak jak wiele innych chłopaków nie oprze się dziewczynie której nienawidziłam...
Jednak to co zobaczyłam zupełnie zbiło mnie z tropu.
Niall tak po prostu odepchnął od siebie dziewczynę i wydarł się na nią: "Co ty robisz??!!!, Nie zbliżaj się do mnie nigdy więcej!" .
Miałam ochotę krzyknąć do niej jak najgłośniej się da:"wygrałam!", jednak to ona wyprzedziła mnie i uśmiechając się powiedziała: "I widzisz dziwko?, ja zawsze wygrywam!." Powiedziała to podkreślając słowo dziwka i zawsze...
Czułam jak powoli rozpadam się psychicznie... widziałam i słyszałam tylko jak przez mgłę Nialla podchodzącego do niej i mówiącego: "Nigdy więcej nie waż się tak do niej mówić!"oraz kilka sekund później odchodzącego chłopaka którego kochałam...
Podbiegli do mnie Zayn, Harry, Louis i Liam. Chłopak o ciemnej karnacji patrzył na dziewczynę ze wstrętem w oczach, klęcząc jednocześnie i trzymając mnie na kolanach.... Karolina nie zwracając na mnie uwagi podeszła do Harrego i odsłaniając przed nim dekolt różowej bluzeczki, wyczekująco powiedziała: "Nie widzisz, że mi zimno?!. Ta idiotka wylała na mnie trzy butelki wody!. Może łaskawie okryłbyś mnie swoją bluzą??!!."
Na te słowa Harry nie wytrzymał. Złapał dziewczynę za rękę zaciągnął kilka metrów dalej i zaczął wydzierać się na nią..
Poczułam czyjąś rękę pod moją głową. Spojrzałam w górę i ujrzałam Zayna.
Położył sobie moją dłoń na ramieniu i bez żadnych trudności patrząc mi głęboko w oczy wziął mnie na ręce.
Byłam w połowie nieprzytomna. Udało mi się jednak przeprowadzić rozmowę z Zaynem, która bardzo rozśmieszyła chłopców..:
-Zayn. Proszę.
-Nie wiem o co mnie prosisz ale nie.-zaśmiał się
-Postaw mnie na ziemi. Mogę sama iść. Proszę.
-Dlaczego nie mogę cię nieść?- uśmiechnął się zawadiacko przez co jeszcze bardziej zakręciło mi się w głowie.
-Jestem za ciężka- poczułam tylko drgawki. Chłopak uśmiechnął się.
W tym samym momencie odezwał się Louis.:
-Jest w pięćdziesięciu procentach nieprzytomna ale i tak będzie ci wmawiać, że jest za gruba. Eh, kobiety...
Wszyscy odruchowo się zaśmiali...
....
Obudziłam się w tym samym pokoju co kilka dni temu. Spojrzałam na zegarek. 09:03.
Wiedząc już gdzie mam się kierować zeszłam powoli na dół.
W mojej głowie szalały jeszcze strzępki wspomnień z wczorajszego dnia....
Stanęłam przed wielkimi szklanymi drzwiami prowadzącymi do salonu i kuchni. Wszystko przewracało mi się w żołądku o sto osiemdziesiąt stopni. Bałam się, że w pomieszczeniu razem z chłopcami będzie Niall. Nie miałam najmniejszej ochoty na widzenie go.
Weszłam do środka i..... odetchnęłam z ulgą.
Była tam tylko czwórka. Liam jak zwykle stał w kuchni i przygotowywał śniadanie więc popatrzyłam w drugą stronę i usłyszałam głos Louisa:
-Witaj. Za ciężka. -uśmiechnął się promiennie.
Przeniosłam wzrok na Harrego który charakterystycznie poruszył brwiami i od razu się zaśmiałam....
Poczułam, że ktoś mówiąc: "Zgadnij kto to" zasłania mi oczy.
Odruchowo krzyknęłam : "Zayn!" , i przytuliłam chłopaka.
Dopiero po kilu sekundach zorientowałam się co zrobiłam a z moich ust wydobyło się tylko : "oj".
- Nie przejmuj się. Bardzo lubimy bliski kontakt...
Nie obyło się bez komentarza Liama:
-Harry i te twoje zabawne teksty...
Zayn narzucił na mnie swoją bluzę jednocześnie obejmując mnie ramieniem i prowadząc do salonu.
Chciał powiedzieć : "siadaj" , ale widząc siebie w lustrze szybko go odepchnęłam i wrzasnęłam jak najgłośniej potrafiłam : "Louis!!!!!!" . Pojawił się przy mnie błyskawicznie.
-Słucham skarbie? -powiedział to prawie zwijając się ze śmiechu.
-Co mam na sobie??!!!
-Spodnie i stanik który zostawiłaś u nas poprzednim razem, a na to moja koszulka.- odpowiedział to całkiem poważnie, traktując mnie jak niewidomą.
-Nie pytam co to są za ubrania tylko, jak one się na mnie znalazły???!!!!
-Hmm, eh no wiesz. Mieliśmy niezłą frajdę przy przebieraniu Cię.
Miałam ochotę go zabić. Wcale nie było mi do śmiechu więc spytałam.:
-A tak na poważnie?!!.
-Oh, skarbie. Potrafię oczarować każdą dziewczynę urodą nawet jak jest zgaszone światło więc tym bardziej przebrać cię bez patrzenia...
-To dobrze bo już się bała.....-nie pozwolił mi dokończyć.
-Nie mówię, że tak było!-wszyscy oprócz mnie wybuchli śmiechem.
-Louis głupku!!.. Lekko uderzyłam go w klatkę piersiową a ten przytulił mnie z całej siły....
...
Weszłam do domu i od razu skierowałam się do łazienki. Po skończonych czynnościach spojrzałam na zegar. 13:27
Na pewno nie wyrobiłabym się tak szybko gdyby nie to, że chłopcy z wielką chęcią odwieźli mnie do domu.... Najszczęśliwszy był Zayn .....
Wyjęłam ze srebrnej kasetki kilka banknotów i udałam się do centrum handlowego.
Nie obyło się bez odwiedzenia mojej ulubionej kawiarni. Pijąc cappuccino rozmyślałam nad tym co wydarzyło się przez ten tydzień. Trochę się tego nazbierało....
Moja filiżanka zrobiła się pusta więc wyjęłam z tylnej kieszeni spodni banknot i wręczyłam go kelnerowi...
Wzięłam do ręki telefon. 17:34.
Postanowiłam, że nie będę chodzić po sklepach tylko od razu wrócę do domu więc skierowałam się w stronę wyjścia.
Wyszłam z galerii skręciłam w róg i pomyślałam tylko:"cholera:.
---------------------------------------------------------
*Jakoś tak wszystko mi się znowu pieprzy więc mam więcej weny i dodałam ten dziesiąty rozdział.
Wiem, że miałam dodać rozdział później ale... mam bardzo dużo pomysłów i jakoś je wykorzystuję.
*Przepraszam ale nie daję już rady psychicznie i nie dam rady dziękować każdemu z osobna więc DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ♥♥♥ ZA WSZYSTKO♥♥♥.
Jesteście wspaniali♥. Komentarze, wejścia....
Boże. DZIĘKUJĘ ♥♥♥
Tagi: ROZDZIAŁ 10
11.04.2012 o godz. 18:10
http://www.youtube.com/watch?v=RoFXbt2tfbU- KOCHAM ♥♥♥

ROZDIAŁ 9.

Biegłam bardzo dobrze znanymi mi uliczkami w kierunku domu. z oczu cały czas ciekły mi stróżki słonych łez, spływające po moich policzkach i rozmazujące makijaż....
Nie obyło się bez wścibskich, chamskich i sarkastycznych spojrzeń ludzi.
Ale w końcu.... czego więcej się spodziewałam?...
W końcu co innego mogło zostać im, skoro widzieli biegnącą dziewczynę z podpuchniętymi oczami, w za dużych na nią ciuchach i wyglądającą niczym jakaś osoba chora umysłowo?.
Nic...
Nie mogłam zapomnieć o tym co się stało....
Wszystko o czym myślałam składało się na tą jedną osobę. Niall. Tak. Ten chłopak bezwarunkowo mnie nienawidził...
Przyzwyczaiłam się już, że nigdy nie byłam tolerowana wśród ludzi za to co kochałam.
Jednak w stosunku do Nialla nienawiść zabolała bardziej niż myślałam. Czułam jakby ktoś przebił mi serce...
Ale... ale skoro mnie nienawidził to dlaczego powiedział, że nie żałuję tego co zrobił?.
Nie mogłam tego zrozumieć. To wszystko nie składało się w logiczną całość....
Wbiegłam do domu i ruszyłam w stronę swojego pokoju....
Rzuciłam się na łóżko i pomyślałam tylko: "Dlaczego ludzie na których mi tak cholernie zależy, zawsze mają mnie w dupie?"
...
Całą noc nie spałam, tylko rozmyślałam nad tym co powiem jutro Niallowi.
Chciałam zapytać go wprost o co chodzi. Znałam jednak siebie za dobrze. Byłam zbyt wstydliwa i strachliwa. Mogłam wprawdzie pokonać swój lęk ale na drodze stała jeszcze jednak rzecz. Ból. Ten cholerny ból w jego oczach....
Spojrzałam na zegarek. 06:30-poniedziałek.
Wstałam z łóżka i z zamkniętymi oczami udałam się po prosto do łazienki. Kojąca woda rozluźniła moje mięśnie...
Wysuszyłam włosy, ubrałam się, zrobiłam makijaż i zeszłam na dół. Z lodówki wyciągnęłam mleko i zalałam nim płatki. Wzięłam miskę do ręki i udałam się do salonu. Włączyłam telewizor i usiadłam na sofie. Po skończonym posiłku wstałam z kanapy i zauważyłam małą, białą karteczkę na stole. Wzięłam ją do ręki otworzyłam i przeczytałam: "Mam nadzieję, że za chwilę to wszystko mi wytłumaczysz -,-. -Mateusz"...
W tamtej chwili męczyło mnie mnóstwo pytań....
Błyskawicznie wzięłam do ręki miskę i zaniosłam ją do kuchni. Założyłam na ramię torbę i zakluczając drzwi wyszłam z domu. Zastanawiało mnie co mogło oznaczać to: "Zaraz mi to wytłumaczysz" Czy ten chłopak na prawdę nie wiedział, że jest poniedziałek i, że istnieje coś takiego jak szkoła?.
Skręciłam w prawo i po prostu zamurowało mnie. W czarnym nowoczesnym BMW, przy uchylonym oknie siedział Mateusz i uśmiechał się zawadiacko. Kiedy tylko mnie ujrzał wysiadł z auta i przywitał mnie całusem w policzek....
Spojrzałam na niego gniewnie i niczym naburmuszone dziecko spytałam:
-Dokąd jedziemy?
-Zawiozę cię do szkoły.-uśmiechnął się złowieszczo
-Przyznaj się, że tak naprawdę chcesz się polansować nowym BMW.
-Nie masz racji.-wyszczerzył się odsłaniając rząd idealnie białych i prostych zębów.
-A więc?.
-Nie chcę polansować się nowym BMW. Chce się pochwalić ludziom tym, że to właśnie ty w nim siedzisz.-puścił mi oczko. Momentalnie zakręciło mi się w głowie. Tak. Był cholernie przystojny. (http://www.photoblog.pl/safesttime/119921188)...
Spojrzałam na niego spode łba.... Nim się obejrzałam byliśmy pod szkołą. Po drodze opowiedziałam mu o całym zdarzeniu i o tym, że wydaję mi się iż Niall żałuję tego, że przeżyłam. Chłopak zaczął pocieszać mnie ale widziałam, że w jego oczach krył się gniew....Przymknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Nie spodziewałam się, że kiedy je otworzę twarz Mateusza będzie się znajdowała zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam jego oddech na swoich ustach. Ewidentnie chłopak chciał się do mnie zbliżyć. Patrzyliśmy sobie w oczy przez kilka sekund kiedy nagle jego twarz znacznie przybliżyła się do mojej.... Nie wiedziałam co robić. Kochałam go. Kochałam go ale jak przyjaciela a wydawało mi się, że dla niego to oznacza o wiele więcej niż przyjaźń... Przez głowę przebiegła mi myśl: "Dlaczego nie spróbować?"
Skoro Niall miał mnie bezwarunkowo w dupie to dlaczego nie mogę ułożyć sobie życia z kimś innym?.... Nie. to głupie. Zawsze kochałam i będę kochała słodkiego blondyna.
Nasze usta coraz bardziej się zbliżały....
Dzwonek na lekcję.... Kolejny raz przymknęłam oczy a kiedy na powrót je otwarłam ujrzałam, że chłopak wrócił do pozycji siedzącej. Kiwał głową tak jakby mówił "nie" i uśmiechał się przy tym tak pięknie, cudownie.... Boże. Dlaczego on musi być tak cholernie przystojny.?...... Nie. Musiałam wziąć się w garść ponieważ nie chciałam zniszczyć tego co było między nami....
Wygramoliłam się powoli z samochodu kiedy nagle przypomniałam sobie o co chciałam zapytać chłopaka:
-Mateusz?
-Tak?. -Spojrzał na mnie a ja rozpłynęłam się w jego oczach.
-Jak w moim domu znalazła się kartka od Cieb....
Nie zdążyłam dokończyć ponieważ w oddali majaczyły sylwetki moich "byłych przyjaciółek". Nie miałam ochoty na spotkanie z nimi więc pożegnałam się z chłopakiem tym razem bez całusa w policzek. Krzyknęłam tylko na odchodne "cześć" i poszłam w stronę szkoły....
...
Dopiero idąc do klasy korytarzem, zorientowałam się jak bardzo boli mnie brzuch. Miałam w końcu wytrzymać cały dzień z chłopakiem którego kochałam, ale przez którego byłam jednocześnie znienawidzona......
Weszłam do klasy dysząc niczym ofiara hiperwentylacji. Wzrok wszystkich spoczął na mnie. W moim żołądku wszystko przewracało się o 180 stopni. Obróciłam głowę o kilka centymetrów i spojrzałam na ławkę. Była pusta. Odetchnęłam z ulgą. Usiadłam w wyznaczonym miejscu jednocześnie obdarzając chłopców z One Direction bladym uśmiechem.
Odwdzięczyli się. Tylko, że na ich twarzach podczas uśmiechów nie było żadnej skazy. Ich twarze w ogóle były idealne. Cały czas nie wierzyłam w to, że ich poznałam. Mało tego, że jeden z nich uratował mi życie....
Pomimo tego iż wydawało mi się, że chłopak żałuję tego co zrobił byłam mu cholernie wdzięczna....
...
Wtorek, środa, czwartek... lekcję spędzałam na myśleniu o Niallu, który cały czas nie pojawiał się w szkole i nad tym co zaszło między mną a Mateuszem.
Przerwy zaś, spędzałam na rozmowach z Zaynem, Harrym, Louisem i Liamem. Każdy z nich był inny na swój sposób ale wszyscy byli cudownymi ludźmi którzy na różne sposoby próbowali wmówić mi, że Niall nie wyprowadził się przeze mnie. Wiedziałam, że to kłamstwo....
...
Piątek. Weszłam do klasy pewna iż Nialla znowu nie będzie. Pomyliłam się. W klasie było tylko jedno wolne miejsce. Właśnie obok niego. Przez chwilę zastanawiałam się czy nie wybiec stamtąd ale pokonałam lęk i usiadłam obok chłopaka którego kochałam....
Patrzył na mnie swoimi wielkimi, niebieskimi oczami kiedy nagle.....

-----------------------------------------------------------
Tak więc... dodałam dziewiąty rozdział. Nie jest jakiś specjalnie zadowalający, ciekawy ani długi ale... jest.
KOCHAM WAS♥♥♥ Wchodzę o 15:00 -2598 wejść. Wchodzę o 17:00 -2636. To samo z komentarzami. JESTEŚCIE CUDOWNI, NAJLEPSI I MILIONY INNYCH RZECZY. ♥♥♥
*Dziękuję wszystkim komentującym to badziewie i wszystkim czytającym to badziewie. ♥
*Dziękuję ludziom których kompletnie nie znam ale z którymi da się porozmawiać i popisać chociażby na gg ciekawiej i szczerzej niż np. z najbliższymi osobami.
*http://sophie123.bloblo.pl/- twój blog wcale nie jest beznadziejny i nawet tak przy mnie nie mów -,- :*
*http://black-love.bloblo.pl/-twoje opowiadanie jest tak cudowne, że nie da się tego opisac słowami :* ♥
*http://be-easily.bloblo.pl/-dziękuję. Dzięki tobie kolejny raz oszalałam na punkcie JB. Ściągnęłam wszystkie piosenki, zdjęcia itp. itd. ♥♥♥
*Patrycja-dziękuję, dziękuję, dziękuję za te wszystkim miłe rzeczy, które mówisz o moim żałosnym blogu :*

PS. Mam wolne i wenę więc być może dodam jutro lub pojutrze rozdział ♥

WESOŁYCH ŚWIĄT ♥♥♥

36990722
Tagi: ROZDZIAŁ 9
08.04.2012 o godz. 17:36
*W ten weekend dodam nowy rozdział. Nie obiecuję, że będzie jakiś cudowny ale postaram się aby dało się go chociaż przeczytać i postaram się aby nie był żałosny jak reszta.
*11 komentarzy pod ósmym rozdziałem??!. Boże... KOCHAM WAS♥♥
Jesteście cudowni. Dzięki wam mogę oderwać się od rzeczywistości i zatopić się w najcudowniejszym świecie.
Tak jakby na innej planecie.♥♥♥

♥♥♥

Harry♥♥♥ :



Liam♥♥♥ :



Louis♥♥♥ :



Niall♥♥♥ :



Zayn♥♥♥ :



36990722♥♥♥
Tagi: ♥♥♥
06.04.2012 o godz. 19:44
http://www.youtube.com/watch?v=LVsrP9OJ6PA ♥♥♥

ROZDZIAŁ 8.

Obudziły mnie ciepłe promienie słońca oświetlające moją twarz.Otworzyłam oczy i z powrotem zarzuciłam kołdrę na głowę. Obróciłam się na bok i właśnie w tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. Błyskawicznie usiadłam na łóżku i zrzuciłam białą, miękką kołdrę na ziemię.
Podeszłam do wielkiego lustra zawieszonego niedaleko drzwi i przyjrzałam się sobie uważnie... pogładziłam się po włosach i spróbowałam przypomnieć sobie co stało się wczoraj. W mojej głowie mieściły się tylko pourywane strzępki wydarzeń z wczorajszego wieczoru. Przekleństwa, krzyki, widok krwi.
Tego wszystkiego było za dużo....
Dopiero po chwili zrozumiałam, że mam na sobie nie swoje rzeczy.
Byłam ubrana w szare dresy, i za dużą na mnie męską, niebieską koszulkę z krótkim rękawkiem oraz nadrukiem z super-mana....
Nie wiedziałam gdzie jestem...
Wyszłam na nieduży oszklony balkon i rozejrzałam się. Wokół było słonecznie i bardzo zielono....
Zastanawiałam się czy dałabym radę zeskoczyć stamtąd i uciec nie łamiąc sobie przy tym kości ale...
Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk :" Louis ty idioto!."
Zrobiło mi się słabo. Jedynym człowiekiem o tym imieniu przychodzącym mi do głowy był Louis Tomlinson. Jeden z piątki najważniejszych dla mnie chłopaków. Chłopaków o, których marzyło tak wiele dziewczyn a jedną z nich byłam ja…. Chłopaków którzy tak po prostu chodzili ze mną teraz do szkoły, do klasy. Cały czas nie mogłam w to uwierzyć. To było jak najcudowniejszy sen jaki mógł mi się kiedykolwiek przyśnić. Zawsze myślałam, że sny się nie spełniają. A jednak…. Udało mi się stłumić prychnięcie ale na mojej twarzy pojawił się sarkastyczny uśmiech…
Bałam się. Bałam się, że to wszystko przez jedną chwilę po prostu się rozpłynie. Zniknie…
Brałam tą możliwość pod uwagę jednak cały czas nie mogło to do mnie dojść…
Nie wiedziałam co mam zrobić. Przecież nie mogłam do końca swojego żałosnego życia siedzieć w czyimś pokoju, w obcym miejscu.
Przymknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i po krótkiej chwili podeszłam do jasnobrązowych drzwi naciskając klamkę. Znalazłam się na wielkim, jasnym, przestronnym korytarzu oświetlonym przez promienie światła wpadające do domu przez wszelkie możliwe okna. Odszukanie schodów prowadzących do…, prowadzących gdziekolwiek zajęło mi kilkanaście minut. W końcu jednak ujrzałam wielkie, szklane schody nad którymi wisiały tysiące małych białych lampek, oraz ogromny, również szklany żyrandol. Cały dom urządzony był ewidentnie w nowoczesnym stylu oraz jasnych kolorach….
Przyglądając się uważnie każdej napotkanej rzeczy, powoli schodziłam pojedynczo po każdym schodku na niższe piętro. Znalazłszy się na nim skierowałam się do pomieszczania znajdującego się po lewej stronie domu… usłyszałam śmiech. Śmiech nie jednej lecz kilku osób. Słychać było też krzyki, gitarę oraz dźwięk rozlewających się na jasnobrązowych panelach cieczy.. Skierowałam się w stronę dochodzących odgłosów i ujrzałam wielkie przeszklone drzwi. Podeszłam bliżej a te otworzyły się przede mną...
Weszłam do środka i znalazłam się w przeogromnym pomieszczeniu łączącym w sobie salon oraz kuchnię. Tak jak w każdym innym miejscu było tam strasznie jasno a wszystko urządzone było w bardzo nowoczesnym stylu… wiele szklanych przedmiotów, pełno okien, czarne skórzane sofy, kremowe miękkie dywany, białe ściany a na jednej z nich wielki płaski telewizor…
Właściwie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Tak myślałam, dopóki nie zorientowałam się kilka sekund później co znajduję się przede mną. W kuchni niedaleko kremowego blatu kuchennego z wielką srebrną łyżką w ręce stał Harry Styles. Dwa metry dalej z miską w rękach i z twarzą oblepioną ciastem kucał Louis Tomlinson. Obydwoje przyglądali mi się z uśmiechem na tych cudownych twarzach….
W kuchni z czapką kucharską na głowie stał Liam. Liam Payne , który również przyglądał mi się, tym razem z ciekawością w oczach. Obróciłam głowę o milimetr i ujrzałam Zayna siedzącego na kremowym miękkim dywanie z jakimś czasopismem w rękach. W tej samej chwili kiedy spojrzałam na Zayna, chłopak o niesamowicie niebieskich tęczówkach oraz blond włosach spojrzał na mnie. W jego oczach nie dostrzegłam jednak ani cienia zainteresowania a na jego twarzy wcale nie malował się uśmiech tak jak u pozostałych. Wręcz przeciwnie. Patrząc na niego do głowy przyszło mi tylko jedno określenie : „Gdyby spojrzenia mogły zabijać”…
Nie mogłam uwierzyć w to, że przede mną znajduję się piątka najważniejszych dla mnie ludzi. Mimowolnie podniosłam rękę do ust a do moich oczu napłynęły łzy. Nie mogłam wydusić ani słowa. Poczułam, że osuwam się na podłogę. Zrobiło mi się słabo….
Sekundę później znalazł się przy mnie Harry, Louis, Liam i Zayn, próbujący utrzymać mnie na nogach. Wszyscy uśmiechali się do mnie promiennie. Pomyślałam, że tacy wspaniali ludzie nie mogą istnieć. Wyglądali jak Bogowie greccy wyrzeźbieni w marmurze… Z zamyślenia wyrwał mnie głos Louisa:
-No fantastycznie. Wiedziałem, że jestem najprzystojniejszym chłopakiem z całego zespołu, ale żeby dziewczyny mdlały na mój widok?. Czemu musiało pokarać mnie taką urodą?.
Wszyscy którzy stali wokół mnie energicznie się zaśmiali. Jedynie Niall siedząc cały czas na czarnej sofie i przyglądając mi się z obrzydzeniem oraz gniewem w oczach pozostawał nieruchomo.
Do moich oczu znów pocisnęły łzy. Widziałam wszystko jak przez mgłę ale mimo to udało mi się dojrzeć Nialla wstającego z pogardą na twarzy z kanapy i wybiegającego szybko z domu…
W moich uszach jeszcze przez chwilę pobrzmiewał dźwięk trzaśnięcia drzwiami. Czułam się strasznie. Uczucie po prostu nie do opisania. Chłopak na którym tak cholernie zależało mi przez te kilka miesięcy bezwarunkowo miał mnie w nosie. Czuł do mnie wstręt…ale… Ale właściwie na co więcej liczyłam?. Tak naprawdę nawet go nie znałam i nie miałabym nawet u niego najmniejszej szansy.. Miałam ochotę zamknąć oczy i odpłynąć…
Nie pozwoliła mi na to jednak lepka maź która kilka sekund później znalazła się na moim policzku. Otworzyłam oczy i ujrzałam przed sobą czwórkę śmiejących się głośno chłopaków… Miałam ochotę… sama nie wiedziałam na co miałam ochotę….
Nagle z ust Harrego padło hasło: „Wojna na żarcie” i zaczęła się prawdziwa bitwa. Wycofałam się, w stronę kuchni i usiadłam na kremowym dywanie a po moich policzkach zaczęły spływać łzy…
Miałam ochotę przytulić się do kogoś i wypłakać mu się na ramieniu nie myśląc o niczym i nikim. Kogoś. Tak głupio to brzmiało. Byłam pewna, że chodziło mi o Nialla. Niestety cała ta sytuacja opierała się na nim więc nie było najmniejszej potrzeby wyobrażania sobie tego wszystkiego. W końcu to on. Chłopak którego kochałam i który tak naprawdę mógłby mieć każdą dziewczynę gdyby tylko chciał, widząc mnie odwrócił wzrok z obrzydzeniem w oczach i wybiegł z domu.
Nie mogłam w to uwierzyć… Chętnie zamieniłabym się miejscem z jakąś inną fanką….
Łzy ciekły mi po policzkach ciurkiem. Nie mogłam się uspokoić. Nie chciałam. To wszystko na co pracowałam przez tyle miesięcy w jednej sekundzie zniknęło. Przez tak długi czas każda minuta mojego życia była oparta na myśleniu o One Direction. Cały ten czas próbowałam nie załamać się psychicznie i żyć normalnie….
Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że byłam głupia. Cholernie głupia…. Poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam, że koło mnie siedzą Louis, Zayn, Liam i Harry. Błyskawicznie otarłam dłonią łzy ale niestety udało im się zauważyć, że płakałam. Każdy z nich po swojemu zaczął mnie pocieszać. Nie wytrzymałam rozkleiłam się na dobre. Zrozumieli, że nie mam ochoty z nikim rozmawiać…. Czułam się jak we śnie. Właściwie jak w koszmarze. Tak. Mimo tego, że wokół mnie siedziała czwórka cudownych chłopaków o których marzą miliony osób to był koszmar. Dlaczego musiałam zakochać się w Niallu?. Nienawidziłam siebie za to....
Chłopcy najwyraźniej chcieli poprawić mi humor więc Louis zaproponował abyśmy obejrzeli jakąś denną komedię. Wszyscy zgodzili się ale najpierw spojrzeli na mnie. Zrozumieli, że nie mam ochoty na śmieszne filmy więc zaproponowali abym to ja zadecydowała co będziemy oglądać. Widzieli, że byłam strasznie zdołowana. Rozpoznałam to po tym, że bez najmniejszych oporów zgodzili się pooglądać mój ukochany film. "Zmierzch". Siedziałam na czarnej sofie pomiędzy Louisem i Harrym... Niestety znowu nie obyło się bez łez. Cała czwórka spoglądała na mnie pytająco z zaciekawieniem w oczach. Zawsze płakałam na tym filmie. Nie potrafiłam sobie wyobrazić żeby ktoś był kiedykolwiek tak samo szczęśliwy ja Bella i Edward. Chciałabym żyć tak samo jak oni. Wszystko wydawało się tam tak cholernie proste.... Dosłownie kilka sekund później Harry wypowiedział do połowy zdanie: "Dlaczego płaczesz kiedy oglądasz ten film?". Nie udało mu się niestety go dokończyć ponieważ w tej samej chwili do domu wszedł a właściwie wbiegł wściekły Niall i wszyscy poderwali się z kanapy. Wszystko działo się bardzo szybko:
Wtargnięcie Nialla do domu i wykrzyczenie chłopakom w twarz, że wyprowadza się i nie będzie tak dłużej żyć bo nie potrafi, przeniesienie wzroku z chłopców na mnie i znowu na nich oraz krzyknięcie z wściekłością w oczach "co ona tu jeszcze robi??!!!", odpowiedź Liama, że zostanę tu jeszcze trochę i, że Niall ma się uspokoić, odszczekanie się Nialla Liamowi iż ma się zamknąć, wściekłość w jego oczach i pobiegnięcie do swojego pokoju na górę.... Stałam tam razem z chłopcami a łzy ciekły mi ciurkiem. Miałam ochotę zginąć. Wszyscy patrzyliśmy z otwartymi ustami na oddalającą się na górze sylwetkę blondyna... W oczach Harrego i Louisa malowało się zdziwienie i złość za to u Liama i Zayna na twarzy rozpoznałam ból...
Byłam chyba najbardziej zdziwiona z nich wszystkich...
Poczułam tylko, że ktoś obejmuję mnie ramieniem.
Odwróciłam głowę o kilka milimetrów i ujrzałam Zayna.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że chłopak coś do mnie mówił. Powiedział, żebym się nie martwiła....
Wszyscy usiedliśmy w spokoju na sofie. Harry i Louis dyskutowali o czymś zawzięcie ale w końcu przyłączyli się do rozmowy pomiędzy mną, Liamem a Zaynem. Siedzieliśmy tak w milczeniu.
Pierwsza odezwałam się ja.
-To przeze mnie?
-Nie. Proszę nie obwiniaj się... Niall po prostu powiedział nam wczoraj, że... Nie ważne. To nie twoja wina.-odpowiedział mi Zayn.
Nie wiedziałam jak mam się zachować....
Nagle usłyszeliśmy kroki i przekleństwa.
Tylko ja wstałam z sofy i stanęłam niedaleko schodów.
Ukazał mi się widok wściekłego Nialla ciągnącego za sobą wielką wypchaną walizkę. Ciągnąc ją za sobą szybko zbiegł ze schodów... Stałam mu na drodze....
Byłam jak sparaliżowana. Patrzył na mnie wzrokiem jakiegoś drapieżnika który właśnie miał zabić swoją ofiarę...
Podszedł do mnie i sarkastycznie się uśmiechnął. Po chwili jednak z jego twarzy znikł uśmiech i wściekłym tonem krzyknął: "Odsuń się!!"
Nie umiałam tego zrobić. Kątem oka zauważyłam, że na kanapie siedzi pozostała czwórka i przygląda nam się. Dostrzegłam też, że Louis i Zayn trzymają mocno Harrego który wyrywał się patrząc na Nialla jakby chciał go zabić....
Udało mi się tylko wydusić przez łzy które cały czas ciekły mi po policzkach: " To dzięki tobie jeszcze żyję. Dziękuję, ale nie wiem po co się tak starałeś. Gdybym teraz leżała zimna gdzieś pod ziemią, przynajmniej byś nie żałował."
Jedna po drugiej, łzy spływały po moich policzkach... Nie sądziłam, że Niall coś odpowie a jednak :
-A myślisz, że żałuję tego co zrobiłem?!!
-Wiem to.
-Niczego nie wiesz!!!-krzyknął rozwścieczony...
W tym samym momencie spojrzałam mu w oczy i od razu tego pożałowałam...
Spodziewałam się, że na jego twarzy będzie malowała się wściekłość ale pomyliłam się. W jego oczach krył się ból. Cholerny ból, a po jego policzkach pociekły łzy...
Poczułam kłucie w sercu i nie zwracając uwagi na nic wybiegłam z ich domu na ulicę i znów po policzkach pociekły mi stróżki łez....

*Oczami Zayna*

Widziałem, że Niall zaraz wybuchnie. Przed chwilą wybiegła dziewczyna którą kochał. Tak. Kochał. Inaczej nie dało się tego nazwać. Dla niej zrobiłby wszystko. Z zewnątrz próbował być twardy ale w środku tak naprawdę był bardzo wrażliwym człowiekiem...
Złapał za rączkę walizki, założyły okulary przeciwsłoneczne aby nie było widać łez i wybiegł z domu....
-----------------------------------------------------
*Wiem, że jedno wielkie gówno. Wydaję mi się, że ten rozdział był najgorszy z tych wszystkich które napisałam. Chociaż?. Może był tak samo beznadziejny jak inne.
*Sześć komentarzy pod poprzednim rozdziałem i dziesięć pod poprzednią notką??!!. Kocham was! ♥♥♥.
*Tak więc, myślałam o usunięciu bloga bardzo poważnie ale to dzięki wam się odbudowałam więc NIE MAM ZAMIARU STĄD ODEJŚĆ.
Wychodzi na to, że będziecie musieli się ze mną jeszcze trochę pomęczyć :cc :*
Cholera. Jesteście PRZECUDOWNI.♥♥♥

PS. Zmieniam imię głównej bohaterki na Bella. ♥.
Chce ktoś popisać lub cokolwiek? 36990722 ♥♥♥
http://safesttime.bloblo.pl/-drugi blog.
Tagi: ROZDZIAŁ 8
01.04.2012 o godz. 14:20

...

*Wiem, że rozdział miałam dodać wczoraj i mam go już napisanego ale wydaję mi się, że potrzebuję jeszcze sporo poprawek więc dodam go pewnie w następny weekend :c
*Nie wiem czy po ósmym rozdziale będę dodawać kolejne, bo poważnie zastanawiam się nad usunięciem bloga.
*Wydaję mi się, że te wszystkie rozdziały i notki są cholernie żałosne i zastanawiam się czy pisać dalej...
*Kiedy zaczynałam tu pisać myślałam, że są tu tylko osoby, które komentują rozdziały jeśli podoba się im to co dodała "pisarka". Jednak przekonałam się, że 40% przebywających tu ludzi są wspaniali i pomimo tego, że nie zna się ich potrafią pomóc bardziej niż najlepsi przyjaciele lub rodzina.
*Dziękuję tym którzy przeczytali do końca i dziękuję za bardzo, bardzo miłe komentarze pod siódmym rozdziałem ♥♥♥
Tagi: ...
25.03.2012 o godz. 10:21
http://www.youtube.com/watch?v=_1FBPPNCXJg
http://www.youtube.com/watch?v=8wxOVn99FTE&ob=av2n

ROZDZIAŁ 7.

Cztery dni. Cztery cholerne dni, które były dla mnie męką. Przez każdą godzinę, minutę myślałam o tym co się stało i co będzie dalej. Nie mogłam wymazać tego jednego wydarzenia z pamięci. To o czym marzyłam przez te kilka miesięcy, to przez co płakałam, to co męczyło mnie psychicznie, to na czego punkcie oszalałam, było wtedy najgorszą rzeczą jaka mogła mnie kiedykolwiek spotkać. Chciałam aby to wszystko nigdy się nie wydarzyło. Niestety czasu nie dało się cofnąć....
Zrzuciłam z siebie kołdrę i usiadłam na łóżku w kucki, przyglądając się swojemu pokojowi. Już od bardzo dawna chciałam coś w nim zmienić ale nie wiedziałam co. Wydawało mi się, że wszystko....
Odwróciłam głowę o kilka centymetrów, jednocześnie układając za ucho niesforny kosmyk włosów i spojrzałam na mały błękitny zegarek stojący na białym stoliku niedaleko mojego łóżka.
Wskazywał godzinę 09:07.
Chciałam już wstać ale moją uwagę zwróciła mała karteczka złożona starannie w mały prostokącik na której widniał napis : "Dla Córci". Chciało mi się śmiać. Te słowa wcale nie pasowały do tego co w stosunku do mnie odczuwali rodzice. Wydawało mi się raczej, że jestem dla nich jakimś ciężarem, problemem....
Wzięłam świstek papieru do ręki i zaczęłam bez żadnych emocji czytać to co była napisane w środku.
Z tego co zrozumiałam, wynikało iż mama razem z tatą wyjechali gdzieś i wrócą dopiero za dwa dni. Zdanie: "Proszę skarbie nie zdemoluj nam domu", wywołało u mnie sarkastyczny uśmiech.
Widocznie myśleli, że mają chorą na umyślę córkę, która nie potrafi usmażyć naleśników, bądź zrobić kanapek....
Zgniotłam kartkę i wyrzuciłam ją do kosza. Podniosłam się z łóżka i ziewając poszłam do łazienki.
Potrzebowałam relaksu więc nalałam pełną wannę wody i przygotowałam sobie pianę z kolorowymi bańkami. Każda z nich była wyjątkowa, unikalna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju ... tak jak ludzie.
Weszłam do wanny i zanurzając się w niej po szyję odpłynęłam w krainę marzeń...
Wysuszyłam włosy, ubrałam się i zeszłam po schodach do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej mleko którym zalałam musli.
Jedząc śniadanie i przeżuwając dokładnie każdy kęs zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój dzisiejszy dzień.
Mateusz miał po mnie przyjść o czternastej. Była dopiero dziesiąta więc miałam jeszcze sporo czasu....
Po skończonym posiłku wstałam od stołu i włożyłam miskę do zmywarki.
Nalałam sobie szklankę soku pomarańczowego i udałam się do salonu. Tam też czekała na mnie karteczka, tym razem tylko od mamy. W środku nie było napisane zbyt wiele.
Doczytałam się tego iż mama uznała, że powinnam się znowu wybrać na zakupy a nie siedzieć w domu i że jeśli wróci do domu a ja nie będę miała ani jednej rzeczy to sama nakupuję mi jakiś ciuchów. Znalazłam też kilka banknotów stuzłotowych .
Tak. Mama uwielbiała zakupy i znana była z rozrzutności oraz popędliwości ale taka już była...
Usiadłam na białej, skórzanej sofie i włączyłam wielki płaski telewizor, którym zachwycali się wszyscy znajomi rodziców...
Owszem. Mieliśmy pieniądze, wielki dom, ogromny ogród ale byłam chyba jedyną osobą na której te małe bardzo wartościowe papierki nie robiły żadnego wrażenia i dla której pieniądze nie były najważniejsze. Wręcz przeciwnie. Nie obchodziły mnie. Czułam, że tak samo dobrze mieszkałoby mi się w małym kilku pokojowym mieszkanku...
Wzięłam pilota do ręki i od niechcenia przełączałam z kanału na kanał, których było niesamowicie wiele ale i tak nie leciało nic ciekawego.
W końcu zatrzymałam się na MTV.
Zaczęła się akurat piosenka "Whats Makes You Beautiful" i chciałam już przełączyć, ale uznałam, że muszę się z tym zmierzyć i zwyczajnie wsłuchałam się w głos chłopców.
Niestety jak zwykle nie obyło się bez łez.
Odłożyłam pilota na niski szklany stolik i ponownie udałam się do kuchni.
Zdjęłam z półki książkę kucharską i otworzyłam ją w przedziale z napisem: "babeczki".
Dodaj to, dodaj tamto, zrób to, zrób tamto....
Wszystko robiłam jak jakiś robot. Nie było we mnie nawet odruchu człowieczeństwa.
Pozostało mi już tylko czekać aż babeczki się upieką.
Miałam nadzieję, że chociaż tym zdołam wywołać uśmiech na twarzy Mateusza....
...14:00...
Słysząc dzwonek do drzwi odłożyłam książkę na bok i wstałam z fotela. Nie zdążyłam nawet nacisnąć klamki bo chłopak stał już w holu zdejmując powoli kurtkę. Podeszłam do niego.
-Hej. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
-Cześć. - jego kąciki ust uniosły się ku górze.
-To co robimy?.
-Nie mam pojęcia to ty mnie zaprosiłaś.
-Fakt. Chodź ze mną mam nadzieję, że to co mam poprawi ci humor.
Zaprowadziłam chłopaka do salonu i chciałam powiedzieć rozgość si...
Nie zdążyłam. W tym samym czasie podbiegł do mnie i pociągając mnie za sobą rzucił się na sofę. Leżeliśmy tak przez chwilę śmiejąc się. Po chwili jednak wstałam i powiedziałam aby na mnie poczekał.
Idąc do kuchni zastanawiałam się czy pójść w poniedziałek do szkoły czy nie.
Jeśli nie poszłabym, dalej uciekałabym przed swoimi domysłami, a właściwie marzeniami. Nie chciałam wtedy aby dalej się spełniały.
Jeśli jednak poszłabym zmierzyłabym się ze swoim lękiem oko w oko....
Mechanicznym ruchem wyłożyłam wszystkie babeczki na przezroczysty talerz i zaniosłam go do salonu.
Zauważyłam, że chłopak zmienił pozycję i rozłożył się wygodnie na kanapie skacząc po kanałach. Widziałam, że czuł się u mnie w domu jak u siebie. Swobodnie.
Odpowiadało mi jednak jego towarzystwo bo potrafił poprawić humor każdemu...
Stawiając przed nim talerz z wypiekami usłyszałam tylko : "Babeeeczkii!"
Po dwudziestu minutach oglądania jakiejś głupiej komedii i wsłuchiwaniu się w śmiech chłopaka zdobyłam się na odwagę i zapytałam:
-To jak, wyjdziemy gdzieś czy cały czas będziemy siedzieć w domu?.
-Ok. Możemy wyjść. Co proponujesz?.
-Hmmm... może centrum handlowe i zakupy? -znów zdobyłam się na wymuszony uśmiech.
-Uprzedzam, że nie jestem zbyt dobry w chodzeniu i przesiadywaniu godzin w sklepach ale czemu nie?. Chodźmy.-uśmiechnął się przy tym zawadiacko...
.....
Po dwudziestu minutach marszu i opowiadania chłopakowi o tym, że chciałabym aby moje marzenie nigdy się nie spełniło i o tym, że bronienie i ciągłe myślenie o One Direction cholernie niszczy mnie psychicznie , dotarliśmy na miejsce.
Wydawało mi się, że można mu się wygadać lepiej niż niejednej przyjaciółce, których nie miałam. Ani jednej. Tak. właśnie przez One Direction nie miałam ani jednej przyjaciółki., ale dzięki temu, że przestałyśmy się przyjaźnić dostrzegłam jakie te dziewczyny były naprawdę.
Były zwykłymi pustymi lalkami, którym przyjemność sprawiało niszczenie życia i psychiki innym. Niestety do końca szkoły ich ofiarą miałam być ja.....
Centrum handlowe było ogromne, można było zgubić się tam już po wejściu, jednak Mateusz często w nim bywał i bez żadnych trudności odnajdywaliśmy wybrane przeze mnie sklepy...
-To już koniec??. -zapytał chłopak z nadzieją.
-Tak.-tym razem uśmiechnęłam się szczerze.
-Uprzedzałem, że nie jestem zbyt dobry w chodzeniu po sklepach.-był wyraźnie naburmuszony.
-Wiem, ale wcale przecież nie chodziliśmy tak długo.
-Wcale nie tak długo?!. Przyszliśmy tu około piętnastej a jest prawie dwudziesta!
-Nie przesadzaj. I tak kupiłam tylko kilka rzeczy.-poczułam nieopartą chęć wystawienia mu języka niczym pięciolatka.
-Kilka????.
-No dobrze może kilkanaście.-zaśmiałam się szczerze czego już od bardzo dawna nie robiłam.
Wypowiadając to ostatnie słowa, zrozumiałam ile tak naprawdę przyjemności sprawia mi robienie zakupów.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Mateusza.:
-A jak tam ci się układa z twoimi plastikowymi przyjaciółkami barbie?.
-Nie przyjaźnimy się już, ani nie odzywamy do siebie.-odpowiedziałam poważnie.
-Na pewno?.
-Na pewno.
-Kurczę to już dwudziesta. Lofffciam cię moja kocchhhana przyjaciółeczko i wgl ale muszę już lecieć.
Te słowa wywołały na mojej twarzy uśmiech.
-Tak, tak. Ja też cię bardzo kocham. Do zobaczenia.-wypowiedziałam te słowa ze śmiechem.
-Do zobaczenia.-tym razem chłopak odpowiedział poważnie i odszedł.
Zostałam sama. Wszystkie kupione rzeczy upchnęłam do dwóch toreb. Nie chciałam wracać do domu więc wyjęłam z tylnej kieszeni spodni banknot i podeszłam do lady w kawiarni zamawiając cappuccino...
Pijąc kawę zastanawiałam się czemu taki świetny chłopak jak Mateusz cały czas jest sam. Nie był przecież brzydki. Wręcz przeciwnie. Był nieziemsko przystojny....
Po kilkunastu minutach moja filiżanka zrobiła się pusta więc wstałam od stolika zarzuciłam na siebie tylko swoją nową, dżinsową, błękitną, rozpinaną koszulę i biorąc w rękę swoje torby z zakupami skierowałam się w stronę wyjścia.
Zjeżdżając ruchomymi schodami na niższe piętro usłyszałam śmiech i krzyki: "ej, kochanie!" "ej, słoneczko" "odwróć się skarbie".
Wiedziałam że nie powinnam ale mimo tego odwróciłam się, i to był błąd.
Zobaczyłam trzech chłopaków. Nie wyglądali na typy romantyków i nie byli podobni do Nialla, Harrego, Zayna, Louisa i Liama nawet w jednym procencie. Nazwałabym ich po prostu dresy.
Byli niechlujnie ubrani a ich twarze pozostawiały wiele do życzenia. Cały czas się śmiali..
Zaczęłam zbiegać na dół i w tym samym momencie moi "prześladowcy" zwolnili. Zastanawiałam się czy może zrozumieli, że wystraszyli mnie i zostawili swoją "ofiarę" w spokoju. Widocznie tak też było ponieważ odwracając się po raz kolejny żadnego z nich nie ujrzałam.
Spokojnie zeszłam ze schodów i wyszłam z centrum handlowego. Niestety pomyliłam wyjścia i musiałam wracać do domu przez ciemny park z tyłu budynku w, którym nie było ani jednej żywej duszy. Mimo to byłam jednak spokojna ponieważ uwolniłam się od trzech chłopaków... wzięłam głęboki oddech i pożałowałam że nie wróciłam z powrotem. Sekundę później z budynku wyszło trzech dresów. Tych samych którzy wrzeszczeli do mnie w sklepie.
Zauważyli mnie. Cholernie się przestraszyłam ale nie wiedziałam, że był to dopiero początek moich problemów....
Znów przyspieszyłam, a oni coraz bardziej zwalniali. Skręciłam w róg i zamurowało mnie. Zobaczyłam czwórkę tak samo ubranych chłopaków. Rzucili właśnie niedopałki papierosów na ziemię i spojrzeli na siebie.
Stałam nieruchomo.
Rozmawiali dość głośno ale wyłapywałam tylko pojedyncze słowa i imiona...
Kris, Alex, Brad, Telis... tak najwidoczniej mieli na imię...
W tej samej chwili zza rogu wyłoniła się pozostała trójka.
Znali się. Bez wątpienia.
Kilka sekund później dwójka z chłopaków odeszła gdzieś. Została ich piątka... Mój strachliwy głosik w głowie mówił mi, że nie dałabym sobie rady z jednym a co dopiero z piątką ale kazałam mu się zamknąć aby nie sparaliżował mnie jeszcze bardziej.
Gdzieś z tyłu przejeżdżał od czasu do czasu jakiś samochód...
Okrążyli mnie. Nagle jeden z nich krzyknął:"Hej!, Shane! popatrz co mu tu mamy...
Cała piątka zaśmiała się. Ktoś prychnął.
-No,no,no laleczko , jak dobrze, że do nas przyszłaś -powiedział jeden z nich.
-O tak. Zaopiekujemy się tobą porządnie.- odpowiedział drugi.
Wszyscy odruchowo się zaśmiali.
Bałam się. Cholernie się bałam.
W tej samej chwili ciemny brunet podszedł do mnie i błyskawicznie złapał mnie od tyłu...
-uuu , dajesz, dajesz alex!!.-było słychać tylko śmiech i przekleństwa.
Poczułam, że chłopak, który trzymał mnie w żelaznym uścisku złapał mnie za pośladki. Nie stawiałam się... Usłyszałam, że szepce mi coś do ucha: "Masz bardzo seksowne ciałko, szkoda tylko, że już niedługo będzie leżało zakopane gdzieś w ziemi całkiem zimne.
Nie wytrzymałam. Zaczęłam się rzucać i krzyczeć. Alex zakrył mi usta dłonią i złapał tak, że nie mogłam się ruszyć.
Chwilę potem doskoczyła do mnie reszta chłopaków, i zaczęli robić ze mną obleśne rzeczy. Byłam uwięziona i mogli zrobić ze mną to co chcieli...
Poczułam jak jeden z nich rozdziera mi Dżinsową koszulę i zaczyna jeździć rękami po moim ciele. Cała piątka macała mnie, całowała, dotykała, biła..., a ja nie mogłam nic zrobić. Nie mogłam krzyczeć, nie mogłam się ruszać. Kompletnie nic.
Myślałam, że zemdleję. Nie pozwolił mi na to jednak niesamowicie głośny pisk opon niedaleko nas.
Zamarłam. Zobaczyłam tylko, ogromne terenowe, białe auto i wysiadających z niego błyskawicznie pięciu chłopaków. Wszystko działo się cholernie szybko, widziałam jak przez mgłę. Słyszałam tylko wrzaski, przekleństwa a moim oczom ukazała się krew. Nie dałam rady. Poczułam, że osuwam się na ziemie.....

OCZAMI HARREGO.

Chłopaki pośpieszcie się!!!.-krzyknąłem.
W tej samej chwili wszyscy wyskoczyliśmy z auta a naszym oczom ukazał się straszny widok. Piątka dresów trzymała dziewczynę za którą wybiegliśmy z klasy jeszcze kilka dni temu.
Trzymała to mało powiedziane. Obmacywała, zdejmowała i rozdzierała ubranie, całowała, biła.....
Stanęliśmy jak wryci. Jedynie Niall zareagował... chcieliśmy go zatrzymać ale nie udało nam się. Podbiegł do chłopaka trzymającego dziewczynę i uderzył go pięścią w twarz. Chłopak upadł. Pozostała czwórka rzuciła się na Nialla więc wszyscy podbiegliśmy do niego i tak zaczęła się bójka.
Wszędzie było pełno strzępek ubrań i krwi. Zobaczyłem tylko Nialla biorącego na ręce dziewczynę i wsiadającego z nią do samochodu więc instynktownie zawołałem: Chłopaki do samochodu!" Piątka dresów patrzyła jeszcze chwilę na nasze odjeżdżające auto po czym uciekła w swoją stronę. Liam prowadził samochód nie odzywając się ani jednym słowem. Louis siedział obok niego i wyglądał z oburzeniem przez okno. Niall siedział w środku. PO jego lewej stronie siedział Zayn a po prawej ja. Na jego kolanach leżała pół naga dziewczyna w strzępkach ubrań. W jego oczach malował się ból, złość, gniew. Liam zatrzymał samochód. W tej samej chwili wszyscy spojrzeliśmy na Nialla a ten zrozumiał o co nam chodzi i powiedział tylko:"Ta dziewczyna nie jest mi obojętna"....
-------------------------------------
*Tak, tak wiem. JEDNO WIELKIE GÓWNO. Osobiście uważam, że to kolejny żałosny rozdział, ale nie piszę tego dla siebie tylko dla WAS. Ludzi których nawet nie znam ale którzy są dla mnie najważniejsi ♥♥♥.
*Wiem, że miałam dodać rozdział za kilka tygodni może miesiąc więc przepraszam, że dodaję go tak szybko ale po prostu nie mogłam wam nie ulec. Jesteście zbyt cudowni♥♥♥.
Tagi: ROZDZIAŁ 7
17.03.2012 o godz. 16:53

A więc... sama nie wiem od czego by tu zacząć... może:
1.Nic mi się nie śni i nie potrafię napisać kolejnego rozdziału. Dodam go za tydzień, kilka tygodni ... może miesiąc.. jeśli jeszcze ktoś będzie na niego czekał...
2. Kiedy już mi się zaczęło poprawiać wszystko musiało się spieprzyć... dziękuję więc tym osobom które są wobec mnie szczere.
JESTEŚCIE DLA MNIE NAJWSPANIALSZYMI I NAJWAŻNIEJSZYMI LUDŹMI. KOCHAM WAS♥♥♥.
3. Wiem, że to cholernie głupie więc postanowiłam zapytać was o to co myślicie o napisaniu listu do One Direction. Wiem, że chcąc napisać do nich zachowuję się jak zupełna idiotka ale jakoś tak... ciągnie mnie od środka do zrobienia tego....
Podobno chłopcy pomiędzy koncertami i w wolnych chwilach czytają jako prawie jedyne gwiazdy listy od swoich fanów...
Wiele ludzi którzy mnie nie znoszą mówią po prostu że nawet myśląc o tym jestem GŁUPIĄ IDIOTKĄ.
Dlatego poważnie zastanawiam się nad zrobieniem tego...
♥♥♥
Tagi: ...
10.03.2012 o godz. 19:48

...

Jest mi tak cholernie źle, że chyba jutro dodam rozdział niezależnie od tego jaki wyjdzie (najwyżej go usunę) i niezależnie od tego czy znów pojawi się taki "miły" komentarz jak pod poprzednią notką.
Jednak dziękuję tym "prawdziwym" i "szczerym" osobom które jeszcze, (nie wiem jakim cudem i nie mam pojęcia dlaczego to robią) pomagają mi się odbudować i pomagają pisać te wszystkie gówna.

DZIĘKUJĘ.



jestem zerem.
Tagi: ...
04.03.2012 o godz. 19:17

w następnym rozdziale pojawią się nowe postacie i potrzebuję cztery męskie imiona i trzy przezwiska.
Chłopcy będą raczej złymi charakterami.
jeśli macie pomysły to podajcie, bo zawdzięczam to wszystko wam i chciałabym, żeby wasze pomysły też znalazły się w tym opowiadaniu.
DZIĘKUJĘ ♥♥♥
Tagi: ...
04.03.2012 o godz. 09:01

hmmm... a więc , wiem, że to nie jest jakiś blog o moich uczuciach i przemyśleniach tylko o opowiadaniach np. o one direction, jednak chciałabym napisać coś takiego żebyście wszyscy wiedzieli czemu na razie nie będę dodawać kolejnych rozdziałów.
Nie chodzi o to, że potrzebuję odpoczynku bo doskonale wiem co ma się stać w kolejnych wpisach.
I na pewno stąd nie odejdę!.
Ten blog pomaga mi się psychicznie odbudować bo wiele się wydarzyło w moim życiu.
Założyłam go z myślą o tym, żeby w jakiś sposób się dowartościować i rozwijać coś co jest w moim sercu i coś co czuję do One Direction.
Mogę tu być sobą. Prawdziwą sobą i wiem, że są tu ludzie którzy bardzo mi w tym pomagają.
To co piszę w swoim opowiadaniu jest po części prawdą.
Myślałam, że moje notki czytają jakieś dwie, może trzy osoby, ale widzę, że jest was na pewno więcej niż piątka może nawet dziesiątka. Nie mam pojęcia.
Najbardziej do myślenia dają mi wasze długie komentarze o moim opowiadaniu, a zwłaszcza te dwa ostatnie . Rozpłakałam się czytając je. Wiem, że to głupie....
Mówiąc, a właściwie pisząc o tym, że wrócę za jakieś dwa może trzy tygodnie, nie miałam na myśli tego że potrzebuję odpoczynku tylko to że im częściej dodaję rozdziały tym są bardziej beznadziejne bo piszę je wtedy na szybko.
A naprawdę wierzę, że ludzie którzy czekają tu na następny rozdział są szczerzy a nie fałszywi.
Jeśli uznam, że rozdział który już piszę będzie chociaż "w miarę" to na pewno od razu go dodam!!.
Nie wiem tylko ile to potrwa, może kilka dni, może tydzień, może dwa, trzy... nie mam pojęcia.
Przepraszam, że was tu zanudzam swoimi nic nie znaczącymi wpisami ale to jedyne miejsce w którym mogę być sobą .

DZIĘKUJĘ CHOLERNIE. ♥♥♥
Tagi: ..
03.03.2012 o godz. 14:18
kisssesme
kisssesme
Skąd: Warszawa,polska
statystyki
sekcja użytkownika
wiem, że nie mam talentu pisarskiego, ale mam nadzieję , że wszystkie te wpisy będzie wam się przyjemnie czytać. ♥♥♥ http://www.wywiader.pl/kisssesme GG : 36990722